26-03-2025, 12:20
Niestety te prezenty często każdy kupuje pod siebie a nie pod osobę która należy obdarować... Ja to staram się zrozumieć te potrzeby innych i ich marzenia ale tyle razy dostałam nietrafiony prezent że lepiej naprawdę nie dostać NIC lub zwyczajnie kwiaty.
Akinom chyba to ten czas że samemu trzeba sobie zrobić prezent, nie ma co czekać. Ja tam bym się ucieszyła z jakiegoś wyjazdu bo jak jestem daleko od domu to o dziwo czuje się zawsze zdrowa i nie dolega mi Nic.
Konga dobrze jest trafić na lekarza który słucha i próbuje pomóc. Są momenty że też myślę że moja choroba jednak zaczyna postępować i to już PPSM a znów kolejny tydzień mogę biegać w maratonach. Nie wiem od czego to zależy?
Ja najbardziej boje się że moje dzieci to odziedziczą po Mnie to chyba dla Mnie najtrudniejszy aspekt tej choroby... jak mam dzień siedzenia to następnego dnia jest dużo dużo gorzej ? Dlatego myślę że wspierać trzeba układ nerwowy właśnie przez aktywność. Pływanie, joga, rowerek stacjonarny. Nie znam lepszej terapii w SM. Ostatnio byłam na basenie, woda okrutnie zimna i myślałam że zaraz się utopię i nie przepłyne nawet jednej długości... Po pierwszej już czułam przyplyw energii i tak 10 razy.. endorfiny oczywiście podskoczyly
. Dzis też już zapowiedziałam wszystkim że idę do ogródka po 15 choćby się waliło czy paliło... Trzeba postawić JA na pierwszym miejscu. I tyle
Akinom chyba to ten czas że samemu trzeba sobie zrobić prezent, nie ma co czekać. Ja tam bym się ucieszyła z jakiegoś wyjazdu bo jak jestem daleko od domu to o dziwo czuje się zawsze zdrowa i nie dolega mi Nic.
Konga dobrze jest trafić na lekarza który słucha i próbuje pomóc. Są momenty że też myślę że moja choroba jednak zaczyna postępować i to już PPSM a znów kolejny tydzień mogę biegać w maratonach. Nie wiem od czego to zależy?
Ja najbardziej boje się że moje dzieci to odziedziczą po Mnie to chyba dla Mnie najtrudniejszy aspekt tej choroby... jak mam dzień siedzenia to następnego dnia jest dużo dużo gorzej ? Dlatego myślę że wspierać trzeba układ nerwowy właśnie przez aktywność. Pływanie, joga, rowerek stacjonarny. Nie znam lepszej terapii w SM. Ostatnio byłam na basenie, woda okrutnie zimna i myślałam że zaraz się utopię i nie przepłyne nawet jednej długości... Po pierwszej już czułam przyplyw energii i tak 10 razy.. endorfiny oczywiście podskoczyly
. Dzis też już zapowiedziałam wszystkim że idę do ogródka po 15 choćby się waliło czy paliło... Trzeba postawić JA na pierwszym miejscu. I tyle

