05-05-2025, 17:58
Ja to chociaż jestem na dobrej drodze do raka. Mojej babci rodzeństwo i ona sama, jak jeden mąż poumierali na raka. Jeden brat nie zdążył, bo spadł z dachu i się zabił. Z ich dzieci trzy osoby już też pożegnały ten żywot z rakiem. Pozostaje tylko mieć nadzieję, że dziadek miał mocne geny, które dadzą sobie radę z tym dziadostwem. Tyle, że córka siostry dziadka i jej córka, a moja kuzynka też zeszły na raka. I wszystko było zdrowo chowane. I dbało o siebie.
Nadzieja jest płomieniem który migoce, ale nie gaśnie...

