Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Dzień dobry Wam kochani
#10
(29-06-2017, 23:35)Asia1978 napisał(a):
(29-06-2017, 22:22)Joanna napisał(a): Cześć Asiu Uśmiech Miło Ciebie poznać,  piękne imię ; ) Jak będziesz miała czas, to możesz opisać jak wyglada leczenie tam gdzie mieszkasz i jak przebiegało ponowne diagnozowanie, gdzie trzeba sie udac, na pewno się to niektórym przyda. Super tez, ze leczenie Ci służy i nie masz  rzutów,  oby tak dalej. Trzymam kciuki.


Nie ma problemu chętnie napiszę. W sobotę będę miała tu wolne żadnych zabiegów. Jeśli coś konkretnego chcecie wiedzieć to pytajcie. Jeśli tylko będę wiedziała to napisze.
Dziękuje za miłe przyjęcie.


Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk


Dzień dobry!
Miałam mieć dziś więcej czasu a wyszło jak zwykle. [emoji6]
Postaram się trochę napisać jak wyglada tutaj leczenie choć nie wiem czy mi się to uda, bo w zasadzie w Niemczech to jest tak, że każdy land ma trochę inaczej. No ale pierwsza rzecz jaka jest ważna to ubezpieczenie. My z mężem jak już postanowiliśmy, że jedziemy to tak zrobiliśmy, że złożył wypowiedzenie w pracy w styczniu i przez 3 miesiące przygotowywaliśmy wszystko. Potem był 31 marca w pracy w Polsce a 1 kwietnia już w Niemczech. Zależało nam na tym żeby mieć ciągłość pomiędzy ubezpieczeniem w Polsce a w Niemczech. Grzegorz pojechał sam i przez 2 tyg. załatwił formalności typu meldunek konto w banku i ubezpieczenie. Bo tu wszystko się łączy ze sobą. Żeby moc iść do lekarza normalnie to musisz mieć ubezpieczenie. Żeby mieć ubezpieczenie musisz mieć umowę o pracę i z tym iść do Krankenkase. Takie nasze NFZ. A żeby dostać umowę o prace musisz mieć meldunek. Wiec to takie trochę koło zamknięte. Dlatego nam pomagali przyjaciele, żeby to jakoś spiąć. I jak już ja dojechałam to było łatwiej poszłam się zameldować i do Krankenkase tez mnie mąż zgłosił. Dostajesz wtedy już numer ubezpieczenia i teoretycznie możesz iść do lekarza ale najlepiej poczekać aż przyślą Ci kartę.
Po 3 miesiącach zaczęłam chodzić do lekarzy i wyglądało to tak. Najpierw lekarka domowa opowiedziałam jej ze mam diagnozę taka z Polski i chciałam tu do neurologa dostałam skierowanie umówiłam wizytę trwało to powiedzmy jakieś 2 miesiące. Tez nikt do neurologa nie dostanie się od ręki. No i jak przyszedł czas wizyty to wzięłam wszystkie papiery z Polski, które miałam przetłumaczone przez tłumacza przysięgłego. Moje wypisy ze szpitali i badania opis mrt punkcji i diagnoza. I mówię, ze chciałabym leki [emoji1]
Bałam się trochę, ze zapyta czemu w Polsce nie brałam czy co. No pytał dlaczego przyjechałam wiec mówię, że mąż znalazł tu prace i się przeprowadziliśmy. Myśle, ze dobrze ze od razu nie poszłam tylko kilka miesięcy odczekalam. Ja tez miałam wtedy prace na tzw. minijob to inaczej patrzą. No to wtedy zbadał mnie i dał skierowanie na 2 rezonanse od razu , żeby potwierdzić. Jednak chcą mieć swoją diagnozę. Na rezonans czekałam około 2 miesięcy. Rdzeń kręgowy a po tygodniu głowa.
Ja tak w przybliżeniu pisze bo dokładnie już nie pamietam.
Zaraz po terminie ostatniego rezonansu miałam ustalony termin wizyty u neurologa, który wtedy miał zaproponować leczenie. Chyba po 2 dniach.
Jakoś tak tydzień przed wizyta u niego źle się czułam. Głowa mnie bolała strasznie i gorączka. Myślałam ze jakieś przeziębienie mnie dopadło, bo to końcówka października i chłodno było. Fervexy tylko paracetamole różne i ibupromy brałam ale nic lepiej. No ale juz sobie pomyślałam nie ma co iść do domowej tylko poczekam na wizytę u niego i powiem ze ta głowa tak mnie boli może coś poradzi na to. No i poszłam do niego z płytkami licząc na to ze dostanę coś na głowę i jakieś leczenie zaproponuje.


Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk

Oh uciekło zaraz dokończę [emoji6]


Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk

(01-07-2017, 22:32)Asia1978 napisał(a):
(29-06-2017, 23:35)Asia1978 napisał(a):
(29-06-2017, 22:22)Joanna napisał(a): Cześć Asiu Uśmiech Miło Ciebie poznać,  piękne imię ; ) Jak będziesz miała czas, to możesz opisać jak wyglada leczenie tam gdzie mieszkasz i jak przebiegało ponowne diagnozowanie, gdzie trzeba sie udac, na pewno się to niektórym przyda. Super tez, ze leczenie Ci służy i nie masz  rzutów,  oby tak dalej. Trzymam kciuki.


Nie ma problemu chętnie napiszę. W sobotę będę miała tu wolne żadnych zabiegów. Jeśli coś konkretnego chcecie wiedzieć to pytajcie. Jeśli tylko będę wiedziała to napisze.
Dziękuje za miłe przyjęcie.


Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk


Dzień dobry!
Miałam mieć dziś więcej czasu a wyszło jak zwykle. [emoji6]
Postaram się trochę napisać jak wyglada tutaj leczenie choć nie wiem czy mi się to uda, bo w zasadzie w Niemczech to jest tak, że każdy land ma trochę inaczej. No ale pierwsza rzecz jaka jest ważna to ubezpieczenie. My z mężem jak już postanowiliśmy, że jedziemy to tak zrobiliśmy, że złożył wypowiedzenie w pracy w styczniu i przez 3 miesiące przygotowywaliśmy wszystko. Potem był 31 marca w pracy w Polsce a 1 kwietnia już w Niemczech. Zależało nam na tym żeby mieć ciągłość pomiędzy ubezpieczeniem w Polsce a w Niemczech. Grzegorz pojechał sam i przez 2 tyg. załatwił formalności typu meldunek konto w banku i ubezpieczenie. Bo tu wszystko się łączy ze sobą. Żeby moc iść do lekarza normalnie to musisz mieć ubezpieczenie. Żeby mieć ubezpieczenie musisz mieć umowę o pracę i z tym iść do Krankenkase. Takie nasze NFZ. A żeby dostać umowę o prace musisz mieć meldunek. Wiec to takie trochę koło zamknięte. Dlatego nam pomagali przyjaciele, żeby to jakoś spiąć. I jak już ja dojechałam to było łatwiej poszłam się zameldować i do Krankenkase tez mnie mąż zgłosił. Dostajesz wtedy już numer ubezpieczenia i teoretycznie możesz iść do lekarza ale najlepiej poczekać aż przyślą Ci kartę.
Po 3 miesiącach zaczęłam chodzić do lekarzy i wyglądało to tak. Najpierw lekarka domowa opowiedziałam jej ze mam diagnozę taka z Polski i chciałam tu do neurologa dostałam skierowanie umówiłam wizytę trwało to powiedzmy jakieś 2 miesiące. Tez nikt do neurologa nie dostanie się od ręki. No i jak przyszedł czas wizyty to wzięłam wszystkie papiery z Polski, które miałam przetłumaczone przez tłumacza przysięgłego. Moje wypisy ze szpitali i badania opis mrt punkcji i diagnoza. I mówię, ze chciałabym leki [emoji1]
Bałam się trochę, ze zapyta czemu w Polsce nie brałam czy co. No pytał dlaczego przyjechałam wiec mówię, że mąż znalazł tu prace i się przeprowadziliśmy. Myśle, ze dobrze ze od razu nie poszłam tylko kilka miesięcy odczekalam. Ja tez miałam wtedy prace na tzw. minijob to inaczej patrzą. No to wtedy zbadał mnie i dał skierowanie na 2 rezonanse od razu , żeby potwierdzić. Jednak chcą mieć swoją diagnozę. Na rezonans czekałam około 2 miesięcy. Rdzeń kręgowy a po tygodniu głowa.
Ja tak w przybliżeniu pisze bo dokładnie już nie pamietam.
Zaraz po terminie ostatniego rezonansu miałam ustalony termin wizyty u neurologa, który wtedy miał zaproponować leczenie. Chyba po 2 dniach.
Jakoś tak tydzień przed wizyta u niego źle się czułam. Głowa mnie bolała strasznie i gorączka. Myślałam ze jakieś przeziębienie mnie dopadło, bo to końcówka października i chłodno było. Fervexy tylko paracetamole różne i ibupromy brałam ale nic lepiej. No ale juz sobie pomyślałam nie ma co iść do domowej tylko poczekam na wizytę u niego i powiem ze ta głowa tak mnie boli może coś poradzi na to. No i poszłam do niego z płytkami licząc na to ze dostanę coś na głowę i jakieś leczenie zaproponuje.


Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk

Oh uciekło zaraz dokończę [emoji6]


Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk


Gdy zobaczył na płytki i posłuchał mnie to powiedział, ze to był rzut. Bo faktycznie wtedy tez mrowienia miałam w rękach i nogach ale ja myślałam, że to taki objaw choroby a nie rzut . Powiedział ze trochę późno , bo to trzeba od razu a ja prawie tydzień tak łaziłam . Tylko mi wtedy się wydawało, ze rzut to muszę nie widzieć albo nie chodzić a jak jakoś się ciągnę to po prostu taka uroda SM [emoji4]
No i wtedy poszło bardzo szybko do szpitala byłam 6 dni kortyzon klasycznie przez 5 dni. Wtedy tez jeszcze raz mi punkcję zrobili. Po szpitalu znowu do niego poszłam i on mówi, ze proponuje mi Tecfidere jakie skutki uboczne ze ten flasch może być ból brzucha ale to jak będę chciała bo mogę normalnie interferon w zastrzykach ze są różne. (Na pierwszej wizycie tez mówił ze są różne możliwości leczenia MS i ede musiała wybrać.


Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk

(01-07-2017, 22:32)Asia1978 napisał(a):
(29-06-2017, 23:35)Asia1978 napisał(a):
(29-06-2017, 22:22)Joanna napisał(a): Cześć Asiu Uśmiech Miło Ciebie poznać,  piękne imię ; ) Jak będziesz miała czas, to możesz opisać jak wyglada leczenie tam gdzie mieszkasz i jak przebiegało ponowne diagnozowanie, gdzie trzeba sie udac, na pewno się to niektórym przyda. Super tez, ze leczenie Ci służy i nie masz  rzutów,  oby tak dalej. Trzymam kciuki.


Nie ma problemu chętnie napiszę. W sobotę będę miała tu wolne żadnych zabiegów. Jeśli coś konkretnego chcecie wiedzieć to pytajcie. Jeśli tylko będę wiedziała to napisze.
Dziękuje za miłe przyjęcie.


Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk


Dzień dobry!
Miałam mieć dziś więcej czasu a wyszło jak zwykle. [emoji6]
Postaram się trochę napisać jak wyglada tutaj leczenie choć nie wiem czy mi się to uda, bo w zasadzie w Niemczech to jest tak, że każdy land ma trochę inaczej. No ale pierwsza rzecz jaka jest ważna to ubezpieczenie. My z mężem jak już postanowiliśmy, że jedziemy to tak zrobiliśmy, że złożył wypowiedzenie w pracy w styczniu i przez 3 miesiące przygotowywaliśmy wszystko. Potem był 31 marca w pracy w Polsce a 1 kwietnia już w Niemczech. Zależało nam na tym żeby mieć ciągłość pomiędzy ubezpieczeniem w Polsce a w Niemczech. Grzegorz pojechał sam i przez 2 tyg. załatwił formalności typu meldunek konto w banku i ubezpieczenie. Bo tu wszystko się łączy ze sobą. Żeby moc iść do lekarza normalnie to musisz mieć ubezpieczenie. Żeby mieć ubezpieczenie musisz mieć umowę o pracę i z tym iść do Krankenkase. Takie nasze NFZ. A żeby dostać umowę o prace musisz mieć meldunek. Wiec to takie trochę koło zamknięte. Dlatego nam pomagali przyjaciele, żeby to jakoś spiąć. I jak już ja dojechałam to było łatwiej poszłam się zameldować i do Krankenkase tez mnie mąż zgłosił. Dostajesz wtedy już numer ubezpieczenia i teoretycznie możesz iść do lekarza ale najlepiej poczekać aż przyślą Ci kartę.
Po 3 miesiącach zaczęłam chodzić do lekarzy i wyglądało to tak. Najpierw lekarka domowa opowiedziałam jej ze mam diagnozę taka z Polski i chciałam tu do neurologa dostałam skierowanie umówiłam wizytę trwało to powiedzmy jakieś 2 miesiące. Tez nikt do neurologa nie dostanie się od ręki. No i jak przyszedł czas wizyty to wzięłam wszystkie papiery z Polski, które miałam przetłumaczone przez tłumacza przysięgłego. Moje wypisy ze szpitali i badania opis mrt punkcji i diagnoza. I mówię, ze chciałabym leki [emoji1]
Bałam się trochę, ze zapyta czemu w Polsce nie brałam czy co. No pytał dlaczego przyjechałam wiec mówię, że mąż znalazł tu prace i się przeprowadziliśmy. Myśle, ze dobrze ze od razu nie poszłam tylko kilka miesięcy odczekalam. Ja tez miałam wtedy prace na tzw. minijob to inaczej patrzą. No to wtedy zbadał mnie i dał skierowanie na 2 rezonanse od razu , żeby potwierdzić. Jednak chcą mieć swoją diagnozę. Na rezonans czekałam około 2 miesięcy. Rdzeń kręgowy a po tygodniu głowa.
Ja tak w przybliżeniu pisze bo dokładnie już nie pamietam.
Zaraz po terminie ostatniego rezonansu miałam ustalony termin wizyty u neurologa, który wtedy miał zaproponować leczenie. Chyba po 2 dniach.
Jakoś tak tydzień przed wizyta u niego źle się czułam. Głowa mnie bolała strasznie i gorączka. Myślałam ze jakieś przeziębienie mnie dopadło, bo to końcówka października i chłodno było. Fervexy tylko paracetamole różne i ibupromy brałam ale nic lepiej. No ale juz sobie pomyślałam nie ma co iść do domowej tylko poczekam na wizytę u niego i powiem ze ta głowa tak mnie boli może coś poradzi na to. No i poszłam do niego z płytkami licząc na to ze dostanę coś na głowę i jakieś leczenie zaproponuje.


Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk

Oh uciekło zaraz dokończę [emoji6]


Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk

(01-07-2017, 22:32)Asia1978 napisał(a):
(29-06-2017, 23:35)Asia1978 napisał(a):
(29-06-2017, 22:22)Joanna napisał(a): Cześć Asiu Uśmiech Miło Ciebie poznać,  piękne imię ; ) Jak będziesz miała czas, to możesz opisać jak wyglada leczenie tam gdzie mieszkasz i jak przebiegało ponowne diagnozowanie, gdzie trzeba sie udac, na pewno się to niektórym przyda. Super tez, ze leczenie Ci służy i nie masz  rzutów,  oby tak dalej. Trzymam kciuki.


Nie ma problemu chętnie napiszę. W sobotę będę miała tu wolne żadnych zabiegów. Jeśli coś konkretnego chcecie wiedzieć to pytajcie. Jeśli tylko będę wiedziała to napisze.
Dziękuje za miłe przyjęcie.


Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk


Dzień dobry!
Miałam mieć dziś więcej czasu a wyszło jak zwykle. [emoji6]
Postaram się trochę napisać jak wyglada tutaj leczenie choć nie wiem czy mi się to uda, bo w zasadzie w Niemczech to jest tak, że każdy land ma trochę inaczej. No ale pierwsza rzecz jaka jest ważna to ubezpieczenie. My z mężem jak już postanowiliśmy, że jedziemy to tak zrobiliśmy, że złożył wypowiedzenie w pracy w styczniu i przez 3 miesiące przygotowywaliśmy wszystko. Potem był 31 marca w pracy w Polsce a 1 kwietnia już w Niemczech. Zależało nam na tym żeby mieć ciągłość pomiędzy ubezpieczeniem w Polsce a w Niemczech. Grzegorz pojechał sam i przez 2 tyg. załatwił formalności typu meldunek konto w banku i ubezpieczenie. Bo tu wszystko się łączy ze sobą. Żeby moc iść do lekarza normalnie to musisz mieć ubezpieczenie. Żeby mieć ubezpieczenie musisz mieć umowę o pracę i z tym iść do Krankenkase. Takie nasze NFZ. A żeby dostać umowę o prace musisz mieć meldunek. Wiec to takie trochę koło zamknięte. Dlatego nam pomagali przyjaciele, żeby to jakoś spiąć. I jak już ja dojechałam to było łatwiej poszłam się zameldować i do Krankenkase tez mnie mąż zgłosił. Dostajesz wtedy już numer ubezpieczenia i teoretycznie możesz iść do lekarza ale najlepiej poczekać aż przyślą Ci kartę.
Po 3 miesiącach zaczęłam chodzić do lekarzy i wyglądało to tak. Najpierw lekarka domowa opowiedziałam jej ze mam diagnozę taka z Polski i chciałam tu do neurologa dostałam skierowanie umówiłam wizytę trwało to powiedzmy jakieś 2 miesiące. Tez nikt do neurologa nie dostanie się od ręki. No i jak przyszedł czas wizyty to wzięłam wszystkie papiery z Polski, które miałam przetłumaczone przez tłumacza przysięgłego. Moje wypisy ze szpitali i badania opis mrt punkcji i diagnoza. I mówię, ze chciałabym leki [emoji1]
Bałam się trochę, ze zapyta czemu w Polsce nie brałam czy co. No pytał dlaczego przyjechałam wiec mówię, że mąż znalazł tu prace i się przeprowadziliśmy. Myśle, ze dobrze ze od razu nie poszłam tylko kilka miesięcy odczekalam. Ja tez miałam wtedy prace na tzw. minijob to inaczej patrzą. No to wtedy zbadał mnie i dał skierowanie na 2 rezonanse od razu , żeby potwierdzić. Jednak chcą mieć swoją diagnozę. Na rezonans czekałam około 2 miesięcy. Rdzeń kręgowy a po tygodniu głowa.
Ja tak w przybliżeniu pisze bo dokładnie już nie pamietam.
Zaraz po terminie ostatniego rezonansu miałam ustalony termin wizyty u neurologa, który wtedy miał zaproponować leczenie. Chyba po 2 dniach.
Jakoś tak tydzień przed wizyta u niego źle się czułam. Głowa mnie bolała strasznie i gorączka. Myślałam ze jakieś przeziębienie mnie dopadło, bo to końcówka października i chłodno było. Fervexy tylko paracetamole różne i ibupromy brałam ale nic lepiej. No ale juz sobie pomyślałam nie ma co iść do domowej tylko poczekam na wizytę u niego i powiem ze ta głowa tak mnie boli może coś poradzi na to. No i poszłam do niego z płytkami licząc na to ze dostanę coś na głowę i jakieś leczenie zaproponuje.


Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk

Oh uciekło zaraz dokończę [emoji6]


Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk


Gdy zobaczył na płytki i posłuchał mnie to powiedział, ze to był rzut. Bo faktycznie wtedy tez mrowienia miałam w rękach i nogach ale ja myślałam, że to taki objaw choroby a nie rzut . Powiedział ze trochę późno , bo to trzeba od razu a ja prawie tydzień tak łaziłam . Tylko mi wtedy się wydawało, ze rzut to muszę nie widzieć albo nie chodzić a jak jakoś się ciągnę to po prostu taka uroda SM [emoji4]
No i wtedy poszło bardzo szybko do szpitala byłam 6 dni kortyzon klasycznie przez 5 dni. Wtedy tez jeszcze raz mi punkcję zrobili. Po szpitalu znowu do niego poszłam i on mówi, ze proponuje mi Tecfidere jakie skutki uboczne ze ten flasch może być ból brzucha ale to jak będę chciała bo mogę normalnie interferon w zastrzykach ze są różne. (Na pierwszej wizycie tez mówił ze są różne możliwości leczenia MS i ede musiała wybrać.


Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk


Oh tak to jest pisać z tel. Naciskam nie to co trzeba i ucieka.
Więc jak po tym wszystkim usłyszałam, ze on proponuje mi tabletki to niewiele myśląc zgodziłam się. Dostałam od razu od ręki opakowanie to 120 mg i receptę na 240 mg. Rozpisał mi jak brać i dostałam opiekę pielęgniarki. Po kilku dniach do mnie przyszła zrobić wywiad jak się czuje dostałam numer na infolinie gdzie sa pielęgniarki zajmujące sie pacjentami z SM którzy Tecfidere biorą. I co jakiś czas dzwoni do mnie pielęgniarka pyta jak się czuję na początku raz w tyg potem raz na miesiąc a teraz jeszcze rzadziej chyba żebym chciała częściej to może. I w ogóle znaleźli mi tam Polkę więc mogę bez problemu się dogadać.
To tak wyglada mniej więcej. Jeśli bym zle tolerowała lek to mi zmienia nie problemu.
Mufa już nie mam siły dziś pytać. Ogolnie toleruje Tecfidere dobrze. Innym razem napisze więcej. Już dziś Was chyba zanudziłam.
Do następnego razu. Pa


Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
Odpowiedz


Wiadomości w tym wątku
Dzień dobry Wam kochani - przez Asia1978 - 28-06-2017, 19:32
RE: Dzień dobry Wam kochani - przez Areliee - 28-06-2017, 21:06
RE: Dzień dobry Wam kochani - przez Asia1978 - 28-06-2017, 22:11
RE: Dzień dobry Wam kochani - przez sloneczko25 - 28-06-2017, 23:59
RE: Dzień dobry Wam kochani - przez klaudia26 - 29-06-2017, 11:22
RE: Dzień dobry Wam kochani - przez hela - 29-06-2017, 13:33
RE: Dzień dobry Wam kochani - przez Joanna - 29-06-2017, 22:22
Dzień dobry Wam kochani - przez Asia1978 - 29-06-2017, 23:35
RE: Dzień dobry Wam kochani - przez mufa - 30-06-2017, 07:16
Dzień dobry Wam kochani - przez Asia1978 - 01-07-2017, 22:32
RE: Dzień dobry Wam kochani - przez Joanna - 01-07-2017, 23:44
RE: Dzień dobry Wam kochani - przez sloneczko25 - 02-07-2017, 01:07
RE: Dzień dobry Wam kochani - przez Areliee - 02-07-2017, 19:28
Dzień dobry Wam kochani - przez Asia1978 - 02-07-2017, 23:05
RE: Dzień dobry Wam kochani - przez Nestor666 - 14-07-2017, 22:27

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości