(19-01-2026, 10:52)Bartek napisał(a): nie jestem zwolennikiem "odstawiania" lekarza, ale to o czym piszesz ma duży sens. nikt poza nami nam nie pomoże
Ja nie odstawiam lekarza, zmieniam jednego na kilku.
Porównuje wykłady, potwierdzam tezy, kopię w PubMed.
Największa satysfakcja jest wtedy, jak znajdujesz prace 2 zupełnie nie znających się badaczy,
którzy doszli do tych samych wniosków na różnych połówkach świata.
Badania nad SM trwają od bardzo dawna [od około 1930r.] , tylko niestety nie wszystkie są popularyzowane.
Ja już po prostu nie mam nic do stracenia, choroba tak przyśpieszyła po 2022r., że też grozi mi wózek.
Jak mam coś spieprzyć, to chce być to ja. Przynajmniej będę wiedział kogo mam winić.
Nikt inny za to nie przeprosi.
Mam sukcesy, postępy w kuracji i to mi daje powera do dalszego szukania.
Jestem stabilny emocjonalnie jak nigdy,
zasypiam o 23:00 wstaję o 6:00
nie przejmuję ŻADNYCH leków, tylko suplementacja witamin,
zrzuciłem 12 kg,
nie przysypiam popołudniami ani po posiłkach,
od marca rozpoczynam pracę w nowym miejscu nie mającym związku ze stresującą poprzednią pracą
[ale nie oszukujmy się, po znajomości - mam 48 lat i rynek pracy jest dla mnie zamknięty]
Po prostu od długich, długich lat MAM NADZIEJĘ i to uzasadnioną.
Jak by ktoś pytał, ile to zajmie?
Długo.
Około 2 lata suplementacji na każdy dotychczasowy rok trwania choroby. [F.Klenner, Jacek Safuta]
Najszybciej choroba u mnie była widoczna w palcach dłoni i stóp.
Bo to są najbardziej oddalone części ciała.
Sprawność odzyskuję od "centrum".
Poprawa do palców rąk i stóp dotrze na ostatnim etapie.
Świat medycyny to biznes jak każdy inny.
Maszyna korporacyjna.
A narzędziem manipulacji dezinformacja, taka wredna, bo mówiąca niepełną prawdę.
Mój bikemap https://www.bikemap.net/pl/user/lessero/routes/

