21-03-2026, 23:27
Tydzień temu byłam na koncercie Hansa Zimmera. Półtora roku czekałam... Pierwszy raz byłam 8 lat temu i było niesamowicie, ale teraz przygotował coś co nazwał "Next level" i na prawdę tak było. Arena pełna ludzi, kompletna cisza przy wykonywaniu kolejnych utworów, owacje na stojąco. Ale to jest wszystko nic, bo zaczęli grać muzykę z "Gladiatora" i nagle na scenę wychodzi ktoś i zaczyna śpiewać główny motyw.
Coś we mnie drgnęło, ale nie chciałam chyba uwierzyć, że to może być Lisa Gerard, że spotka mnie takie szczęście, że po 23 latach od kiedy słucham Jej płyt, zobaczę i usłyszę Ją na żywo. Lisa Gerard - niebywały głos, nazywany nieziemskim, śpiewa kontraltem, ma 3 oktawy. Mało tego, śpiewa w wymyślonym przez siebie języku tzw. idioglosja. Przeżyłam 3 godziny wielkiego wydarzenia, uczty muzycznej, która w wykonaniu Zimmera jest sztuką.
Coś we mnie drgnęło, ale nie chciałam chyba uwierzyć, że to może być Lisa Gerard, że spotka mnie takie szczęście, że po 23 latach od kiedy słucham Jej płyt, zobaczę i usłyszę Ją na żywo. Lisa Gerard - niebywały głos, nazywany nieziemskim, śpiewa kontraltem, ma 3 oktawy. Mało tego, śpiewa w wymyślonym przez siebie języku tzw. idioglosja. Przeżyłam 3 godziny wielkiego wydarzenia, uczty muzycznej, która w wykonaniu Zimmera jest sztuką.

