20-07-2017, 17:36
Otrzymałam odpowiedź od PTSR w Warszawie - rozmawiali ze swoim konsultantem neurologii z jakiejś kliniki - niestety, obecnie obowiązuje ponowna kwalifikacja...
Nie otrzymali również żadnej odpowiedzi od Ministerstwa Zdrowia w danej kwestii.
Pytali, czy kontaktowałam się z NFZetem. Moja pani neurolog mówiła, że sama się z nimi skontaktuje w mojej sprawie - myślę, że ma większą siłę "przebicia" niż ja. Jestem bezsilna, załamana, zdruzgotana, zestresowana, ale muszę się trzymać - mam dla kogo! Na chwilę obecną nie mam już siły dalej drążyć sprawę na własną rękę, mam dużo końcowych badań związanych z ciążą i w następnym tygodniu muszę się już zgłosić na patologię ciąży (wskazania neuro do cesarskiego cięcia), potem na porodówkę.
Jedyne na co mogę liczyć to na dobre serce lekarzy, którzy przyspieszą moją kwalifikację (w kolejce są raptem 3 osoby w szpitalu, w którym się leczyłam, a pierwszy wolny termin otrzymania leku II rzutu to koniec 2017!).
Widocznie tak musi być, po coś to się wszystko dzieje - a może dlatego, żebym chwilę dłużej pokarmiła synka piersią - tak się pocieszam
Przykro mi, że cała akcja się nie powiodła i kobiety w takiej samej sytuacji, jak ja zostają w dalszym ciągu pozostawione same sobie...
Nie otrzymali również żadnej odpowiedzi od Ministerstwa Zdrowia w danej kwestii.Pytali, czy kontaktowałam się z NFZetem. Moja pani neurolog mówiła, że sama się z nimi skontaktuje w mojej sprawie - myślę, że ma większą siłę "przebicia" niż ja. Jestem bezsilna, załamana, zdruzgotana, zestresowana, ale muszę się trzymać - mam dla kogo! Na chwilę obecną nie mam już siły dalej drążyć sprawę na własną rękę, mam dużo końcowych badań związanych z ciążą i w następnym tygodniu muszę się już zgłosić na patologię ciąży (wskazania neuro do cesarskiego cięcia), potem na porodówkę.
Jedyne na co mogę liczyć to na dobre serce lekarzy, którzy przyspieszą moją kwalifikację (w kolejce są raptem 3 osoby w szpitalu, w którym się leczyłam, a pierwszy wolny termin otrzymania leku II rzutu to koniec 2017!).
Widocznie tak musi być, po coś to się wszystko dzieje - a może dlatego, żebym chwilę dłużej pokarmiła synka piersią - tak się pocieszam
Przykro mi, że cała akcja się nie powiodła i kobiety w takiej samej sytuacji, jak ja zostają w dalszym ciągu pozostawione same sobie...

