26-07-2017, 20:37
Cześć!
Jestem jedną z tych osób, która przeżyła już kilka wizyt i otrzymała sprzeczne informacje od lekarzy. Jeżeli chodzi o dietę to aktualnie jestem po lekturze książki Iwony Wierzbickiej Polski przewodnik Paleo. Teoria, praktyka i przepisy. Autorka jest dietetykiem klinicznym. W książce podoba mi się przedstawienie tematu - proste i logiczne. Może komuś pomoże. Może jest tu znawca tematu i napisze czy to tylko "chłyt" marketingowy.
Ja po wykluczeniu słodyczy, produktów mlecznych, zbożowych (mąki, makarony, płatki) widzę, że organizm lepiej funkcjonuje (brak wzdęć, codziennie "dwójeczka", mniej infekcji) i mam więcej siły do życia. Byłam uzależniona od słodyczy, kawę piłam raz dziennie (od rana do nocy) - teraz jak chce mi się słodkiego, to sięgam po owoc, jak jestem senna, to choć na chwilę się kładę. SM mam zdiagnozowane od listopada 2016 r. ale od momentu wyjścia ze szpitala i usłyszenia: "to pani już chyba wszystko wie o chorobie, przecież ma pani Internet" nie otrzymałam żadnych leków (oprócz witaminy B), więc nie wiem jak będzie ten sposób odżywiania funkcjonował u osób, które biorą leki. Może ktoś z zarejestrowanych będzie miał więcej doświadczeń.
Pozdrawiam!
Jestem jedną z tych osób, która przeżyła już kilka wizyt i otrzymała sprzeczne informacje od lekarzy. Jeżeli chodzi o dietę to aktualnie jestem po lekturze książki Iwony Wierzbickiej Polski przewodnik Paleo. Teoria, praktyka i przepisy. Autorka jest dietetykiem klinicznym. W książce podoba mi się przedstawienie tematu - proste i logiczne. Może komuś pomoże. Może jest tu znawca tematu i napisze czy to tylko "chłyt" marketingowy.
Ja po wykluczeniu słodyczy, produktów mlecznych, zbożowych (mąki, makarony, płatki) widzę, że organizm lepiej funkcjonuje (brak wzdęć, codziennie "dwójeczka", mniej infekcji) i mam więcej siły do życia. Byłam uzależniona od słodyczy, kawę piłam raz dziennie (od rana do nocy) - teraz jak chce mi się słodkiego, to sięgam po owoc, jak jestem senna, to choć na chwilę się kładę. SM mam zdiagnozowane od listopada 2016 r. ale od momentu wyjścia ze szpitala i usłyszenia: "to pani już chyba wszystko wie o chorobie, przecież ma pani Internet" nie otrzymałam żadnych leków (oprócz witaminy B), więc nie wiem jak będzie ten sposób odżywiania funkcjonował u osób, które biorą leki. Może ktoś z zarejestrowanych będzie miał więcej doświadczeń.
Pozdrawiam!

