22-09-2017, 09:54
Chmurka ja w szpitalu też nie otrzymałam wsparcia psychologa. Lekarz po wyniku rezonanu przyszedł i powiedział tylko, że wynik jest zły i że podejrzewają stwardnienie rozsiane. Tylko tyle usłyszałam. Zaplakana zadzwoniłam po mamę i męża, który rzucił wszystko w pracy i od razu przyjechał i to właśnie oni mnie wspierali najbardziej, nie pozwolili mi się załamać. Później to już mama chodziła do lekarzy i pytała to mówili że będzie dobrze, że teraz są leki, że ta chorobę się leczy nie to co było kiedyś itd. Ale po punkcji byłam nie do życia, dostałam jeszcze 5 wlewow solumedrolu i mnie wypisali do domu. Z tym że kładąc się do szpitala weszłam na nogach a jak mnie wypisali to mąż mnie zwozil na wózku bo nie miałam siły chodzić, spojrzenie w dół to była masakra. Ale w wpisie mam ze wypisana w stanie dobrym.

