26-05-2016, 00:39
Byłam w tym nieszczęsnym ZUS. Myślałam, że nie dam rady, ale siostra i mama pojechały ze mną - i ostatecznie dałam radę. Lekarz orzecznik był bardzo w porządku - cała wizyta trwała może z 10 min. Trochę ze mną porozmawiał, poprzeglądał kserokopie kart, wypisów itp. Nie zakwestionował zwolnienia, nawet powiedział mi kilka wspierających słów.

