18-10-2017, 10:02
Matko i córko! Co się tylko nie działo z powrotem do Gilenyi! Szanowny pan dyrektor szpitala wojewódzkiego, neurolog swoją drogą, nie wyraził najpierw zgody na mój powrót do leczenia bez ponownej kwalifikacji! Przepłakałam kilka nocy, zabrakło mi już sił do walki, chciasłam nawet pójść z tym do TV, ba, byłam zdolna się zgodzić na to sterczenie w kolejce w trybie pilnym (pomysł pani neurolog jako odpowiedź na głupotę dyrektora), ale na szczęście moja pani neurolog znalazła i podesłała temu bałwanowi nowe rozporządzenie Ministra Zdrowia - i wszystko skończyło się dobrze
Aż dziw bierze, że tacy "neurolodzy" pracują w tym kraju...
W szpitalu spędziłam cały dzień - pobranie krwi, ekg, kardiolog, okulista, dermatolog... Potem podano mi pigułkę i podłączono pod aparaturę monitorującą pracę serca. Weszłam do szpitala o 7.00, a do domu wyszłam o 21.00...
Nie wiem,m czy to autosugestia, ale po lekach mi się znacznie poprawia zdrowotnie - mogę o wiele więcej przejść nawet bez zatrzymywania się, a to bardzo się podoba memu synkowi podczas spacerów
DZIĘKUJĘ WAM WSZYSTKIM ZA WSPARCIE I SŁOWA OTUCHY! :* :* :*
Aż dziw bierze, że tacy "neurolodzy" pracują w tym kraju...W szpitalu spędziłam cały dzień - pobranie krwi, ekg, kardiolog, okulista, dermatolog... Potem podano mi pigułkę i podłączono pod aparaturę monitorującą pracę serca. Weszłam do szpitala o 7.00, a do domu wyszłam o 21.00...

Nie wiem,m czy to autosugestia, ale po lekach mi się znacznie poprawia zdrowotnie - mogę o wiele więcej przejść nawet bez zatrzymywania się, a to bardzo się podoba memu synkowi podczas spacerów

DZIĘKUJĘ WAM WSZYSTKIM ZA WSPARCIE I SŁOWA OTUCHY! :* :* :*

