19-10-2017, 10:51
Gośka,
Ja też kiedyś bardzo źle znosiłam Betaferon (to jest to samo co Rebif), tyle że poza całą paletą skutków ubocznych miałam w dodatku ciężki rzut za rzutem. Kiedy zapadła decyzja o przejściu na Copaxone to była bajka. Potem wprawdzie była przerwa, bo Copaxone nie za bardzo mi pomagał, ale nie wdając się w szczegóły, od połowy 2013 roku biorę znów Copaxone i nie miałam w tym czasie żadnego poważnego rzutu, żadnych skutków ubocznych. W ogóle nie czuję, że biorę jakieś leki (tzn. jeśli chodzi o brak niepożądanych skutków, bo lek widać działa, skoro choroba się uspokoiła). Od ponad roku Copaxone bierze się nie codziennie, ale 3 razy w tygodniu. Tak więc ja Copaxone polecam.
Myślę, że po odstawieniu Rebifu odżyjesz. Ja naprawdę nie mam nic pozytywnego do powiedzenia o interferonie. Wiem, że są ludzie, którym on jednak pomaga, ale mam wrażenie, że jest to raczej wyjątek, a nie reguła.
Ja też kiedyś bardzo źle znosiłam Betaferon (to jest to samo co Rebif), tyle że poza całą paletą skutków ubocznych miałam w dodatku ciężki rzut za rzutem. Kiedy zapadła decyzja o przejściu na Copaxone to była bajka. Potem wprawdzie była przerwa, bo Copaxone nie za bardzo mi pomagał, ale nie wdając się w szczegóły, od połowy 2013 roku biorę znów Copaxone i nie miałam w tym czasie żadnego poważnego rzutu, żadnych skutków ubocznych. W ogóle nie czuję, że biorę jakieś leki (tzn. jeśli chodzi o brak niepożądanych skutków, bo lek widać działa, skoro choroba się uspokoiła). Od ponad roku Copaxone bierze się nie codziennie, ale 3 razy w tygodniu. Tak więc ja Copaxone polecam.
Myślę, że po odstawieniu Rebifu odżyjesz. Ja naprawdę nie mam nic pozytywnego do powiedzenia o interferonie. Wiem, że są ludzie, którym on jednak pomaga, ale mam wrażenie, że jest to raczej wyjątek, a nie reguła.

