Przykra sprawa. Wydaje mi się, że wsparcie rodziny to bardzo ważna sprawa. W moim przypadku najbardziej przeżywa to mama, reszta podchodzi do sprawy spokojnie. Kiedy zadzwoniłem do żonki z informacją o diagnozie, to nogi się jej ugięły. Ale zrozumiała, że z tym mogę normalnie funkcjonować. Wie, że czasami potrzebuję chwili spokoju. Mam nadzieję, że Tobie wszystko się ułoży. Bądź dobrej myśli.
|
Upadłam, wstałam. Poprawiam koronę i idę dalej.
|
|
« Starszy wątek | Nowszy wątek »
|
Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

