12-11-2017, 15:27
Niestety nie mogę się zgodzić z taką opinią o lekarzach. Zdiagnozowana zostałam w szpitalu w trakcie rzutu i po diagnozie otrzymałam (od razu, jeszcze w szpitalu):
- wsparcie psychologiczne - była to rozmowa z psychologiem, która faktycznie pomogła mi się uporać z pierwszym szokiem
- dwie długie rozmowy z lekarzem specjalizującym się w SM - lekarka poprosiła, żebym przygotowała sobie listę pytań, które mnie nurtują i bardzo rzeczowo odpowiedziała na wszystkie. Nie powiem, że wyszłam z kompletem wiedzy, ale to chyba niemożliwe w ogóle
- długą i wyczerpującą rozmowę z lekarzem prowadzącym przy wypisie ze szpitala, gdzie pojawiły się dodatkowe wątki suplementacji witaminą D, kwestii diety itd
- plus moja rozmowa w trakcie kwalifikacji do leczenia trwała jakieś 2 godziny z przerwą i był to czas w całości poświęcony na wałkowanie różnych opcji leczenia, skutków ubocznych itd.
Naprawdę nie mogę powiedzieć żebym się czuła jakoś niedoinformowana. Wiadomo, co placówka, co lekarz to będzie inaczej, ale nie generalizujmy, że lekarze to tylko do internetu odsyłają.
- wsparcie psychologiczne - była to rozmowa z psychologiem, która faktycznie pomogła mi się uporać z pierwszym szokiem
- dwie długie rozmowy z lekarzem specjalizującym się w SM - lekarka poprosiła, żebym przygotowała sobie listę pytań, które mnie nurtują i bardzo rzeczowo odpowiedziała na wszystkie. Nie powiem, że wyszłam z kompletem wiedzy, ale to chyba niemożliwe w ogóle
- długą i wyczerpującą rozmowę z lekarzem prowadzącym przy wypisie ze szpitala, gdzie pojawiły się dodatkowe wątki suplementacji witaminą D, kwestii diety itd
- plus moja rozmowa w trakcie kwalifikacji do leczenia trwała jakieś 2 godziny z przerwą i był to czas w całości poświęcony na wałkowanie różnych opcji leczenia, skutków ubocznych itd.
Naprawdę nie mogę powiedzieć żebym się czuła jakoś niedoinformowana. Wiadomo, co placówka, co lekarz to będzie inaczej, ale nie generalizujmy, że lekarze to tylko do internetu odsyłają.

