29-05-2016, 13:35
(10-05-2016, 21:47)pozytywka napisał(a): To faktycznie dziwne, że przy takich kosztach leczenia SM - nikt nie pomyślał o dodaniu konsultacji psychologicznej czy psychiatrycznej. Zwłaszcza, że naprawdę by się przydała. Podam Wam przykład z ostatnich dni...
Dopiero co wyszłam ze szpitala po rzucie. Poznałam tam młodą kobietę, która przyznała mi się, że bardzo nie wierzy w leczenie, dlatego czasem robi sobie przerwy, żeby odpocząć i nie bierze zastrzyków. Wiadomo, że przy braku regularności - leczenie nie będzie w pełni skuteczne.
Wszyscy tracą - ta dziewczyna, państwo, inni chorzy. A być może konsultacje psychologiczne pomogłyby jej uporać się z wątpliwościami.
Miałem podobny przypadek. Będąc na badaniu kontrolnym na oddział przyszła młoda dziewczyna z matką. Dziewczyna była zapłakana, a matka załamana. Od siostry oddziałowej dowiedziałem się, że dziewczę też ma SM. Jako że ja chorowałem już 2 lata oddziałowa poprosiła mnie bym z nimi porozmawiał, że ta choroba to nie wyrok. One się zgodziły, więc pogadaliśmy sobie (więcej ja mówiłem). Okazało się, że to w jakimś stopniu pomogło. Opisałem jak żyję, pracuję. Kobiety jakoś się uspokoiły. Oddziałowa podziękowała i stwierdziła, że może zatrudni mnie na etacie psychologa
. Jednak w trakcie mojego pierwszego pobytu i zdiagnozowania choroby nie miałem konsultacji psychologicznej. Na szczęście prowadząca lekarka przeprowadziła ze mną rozmowę, wytłumaczyła, że to co pokazuję w TV to skrajne przypadki. Naprawdę poczułem się lepiej. Dużo dało też wsparcie rodziny.

