22-11-2017, 19:53
Dziękuję za przywitanie,
Właśnie o to chodzi, z jednej strony jestem wdzięczna za to, że choroba tak łagodnie się że mną obchodzi, a ż drugiej tym trudniejsza jest decyzja o rozpoczęciu terapii. Bo skoro przez ponad dziesięć lat nic mi nie bylo, to po co mam brac leki...
Gdybym miała rzut, to decyzja byłaby prosta jak drut.
Neurolog wie o moich staraniach o dziecko, właściwie to już się dość długi czas staramy i dlatego lekarz dał wybor: albo robimy pauzę i biorę Tecfidera albo staramy się dalej i biorę Copaxone.
Że względu na wiek wolałabym pauzy nie robić, ale sama myśl o zastrzykach przyprawia mnie o gęsią skórkę.
Właśnie o to chodzi, z jednej strony jestem wdzięczna za to, że choroba tak łagodnie się że mną obchodzi, a ż drugiej tym trudniejsza jest decyzja o rozpoczęciu terapii. Bo skoro przez ponad dziesięć lat nic mi nie bylo, to po co mam brac leki...
Gdybym miała rzut, to decyzja byłaby prosta jak drut.
Neurolog wie o moich staraniach o dziecko, właściwie to już się dość długi czas staramy i dlatego lekarz dał wybor: albo robimy pauzę i biorę Tecfidera albo staramy się dalej i biorę Copaxone.
Że względu na wiek wolałabym pauzy nie robić, ale sama myśl o zastrzykach przyprawia mnie o gęsią skórkę.

