Dziękuję! 
Nie miałam i nie am żadnych skutków ubocznych, bo tak sobie postanowiłam od samego początku (oczywiście, że przeraziłam się potencjalnymi skutkami ubocznymi, ale skutecznie wmówiłam sobie, że dostaję od życia to, co na dany moment będzie dla mnie najlepsze - i to bez skutków ubocznych
). Może to śmieszne, ale do pozytywnego myślenia nawet o Gilenyi natchnęła mnie książka Murphy'ego "Potęga podświadomości" (i tego typu lektury)
Nie zauważyłam u siebie większej liczby przeziębień niż u zdrowych osób, ale na pewno trzeba na siebie bardziej uważać.
"Mam spore problemy z jedną nogą i z dystansami dłuzszymi niż 1,5 - 2 km" (też tak miałam zwłaszcza przy odstawieniu leku przed staraniem się o ciążę - to mogło być również o podłożu psychicznym, bo czas bez leków mnie cholernie stresował i jeszcze 2 lekkie rzuty w tym czasie, przed ciążą) - ale już się chyba polepsza od kiedy wróciłam do Gilenyi i sportu (muszę tylko sprawdzić, czy nadal nie będę biegała, ale to najmniejszy problem! W ciąży prawie wszystko mi się polepszyło i stan się utrzymuje, oby tak dalej
Tutaj też w grę wkroczyło pozytywne nastawienie - czytałam opinie wielu dziewczyn z SM po ciąży - bardzo sobie chwaliły poprawę stanu zdrowia również po porodzie i to na dłuuugie lata! Skoro one tak mogły, to czemu nie ja/nie my??
Więc niczego się nie bój! To, że ja miałam rzuty (lekkie pewnie temu, że przyjmowałam wcześniej przez 3 lata Gilenyę) w czasie odstawienia nie znaczy, że każda kobieta tak będzie miała!
Gilenyę zaczęłam przyjmować w dniu moich urodzin, więc dodatkowo pozytywnie się tym nastawiłam
W ciągu 3 lat miałam jakieś nowe zmiany w mózgu, ale bez rzutów - a przecież to już jest kolejny argument, żeby się pozytywnie podjarać
Do Gilenyi wróciłam na początku października br. Jednak uważam, że zmiany demielinizacyjne o niczym nie świadczą (ja mam sitko
) - diagnozować należałoby stan fizyczny pacjenta, a nie papier!
Tyle napisałam, że nie wiem, czy czegoś nie pominęłam... W razie czego - pytaj

Nie miałam i nie am żadnych skutków ubocznych, bo tak sobie postanowiłam od samego początku (oczywiście, że przeraziłam się potencjalnymi skutkami ubocznymi, ale skutecznie wmówiłam sobie, że dostaję od życia to, co na dany moment będzie dla mnie najlepsze - i to bez skutków ubocznych
). Może to śmieszne, ale do pozytywnego myślenia nawet o Gilenyi natchnęła mnie książka Murphy'ego "Potęga podświadomości" (i tego typu lektury)
Nie zauważyłam u siebie większej liczby przeziębień niż u zdrowych osób, ale na pewno trzeba na siebie bardziej uważać."Mam spore problemy z jedną nogą i z dystansami dłuzszymi niż 1,5 - 2 km" (też tak miałam zwłaszcza przy odstawieniu leku przed staraniem się o ciążę - to mogło być również o podłożu psychicznym, bo czas bez leków mnie cholernie stresował i jeszcze 2 lekkie rzuty w tym czasie, przed ciążą) - ale już się chyba polepsza od kiedy wróciłam do Gilenyi i sportu (muszę tylko sprawdzić, czy nadal nie będę biegała, ale to najmniejszy problem! W ciąży prawie wszystko mi się polepszyło i stan się utrzymuje, oby tak dalej
Tutaj też w grę wkroczyło pozytywne nastawienie - czytałam opinie wielu dziewczyn z SM po ciąży - bardzo sobie chwaliły poprawę stanu zdrowia również po porodzie i to na dłuuugie lata! Skoro one tak mogły, to czemu nie ja/nie my??
Więc niczego się nie bój! To, że ja miałam rzuty (lekkie pewnie temu, że przyjmowałam wcześniej przez 3 lata Gilenyę) w czasie odstawienia nie znaczy, że każda kobieta tak będzie miała! Gilenyę zaczęłam przyjmować w dniu moich urodzin, więc dodatkowo pozytywnie się tym nastawiłam
W ciągu 3 lat miałam jakieś nowe zmiany w mózgu, ale bez rzutów - a przecież to już jest kolejny argument, żeby się pozytywnie podjarać
Do Gilenyi wróciłam na początku października br. Jednak uważam, że zmiany demielinizacyjne o niczym nie świadczą (ja mam sitko
) - diagnozować należałoby stan fizyczny pacjenta, a nie papier!Tyle napisałam, że nie wiem, czy czegoś nie pominęłam... W razie czego - pytaj

