31-05-2016, 10:59
Cóż śmieszne czy nie , ale miałem kiedyś taki przypadek ...
Otóż wynosząc śmieci do śmietnika, zauważyłem pod blokowym trzepakiem sąsiada popijającego piwko z bratem...
Zapraszał i mnie na co wyłgałem się że dzięki chorobie ja i bez piwa jak po piwie chodzę, co on skwitował słowami :
- No tak, mam kilku znajomych w firmie w której pracujesz i oni twierdzą że ty wcięty każdego dnia jesteś ...
Pośmialiśmy się chwilę i do rozmowy włączył się brat sąsiada pytając na co choruję. Gdy usłyszał o stwardnieniu rozsianym pobladł i mało z wrażenia na ziemi nie przysiadł i wydusił z siebie tylko tyle :
- I nie jeździsz na wózku ?
Takie ludzie mają pojęcie o naszej chorobie...
Otóż wynosząc śmieci do śmietnika, zauważyłem pod blokowym trzepakiem sąsiada popijającego piwko z bratem...
Zapraszał i mnie na co wyłgałem się że dzięki chorobie ja i bez piwa jak po piwie chodzę, co on skwitował słowami :
- No tak, mam kilku znajomych w firmie w której pracujesz i oni twierdzą że ty wcięty każdego dnia jesteś ...
Pośmialiśmy się chwilę i do rozmowy włączył się brat sąsiada pytając na co choruję. Gdy usłyszał o stwardnieniu rozsianym pobladł i mało z wrażenia na ziemi nie przysiadł i wydusił z siebie tylko tyle :
- I nie jeździsz na wózku ?

Takie ludzie mają pojęcie o naszej chorobie...
Alleluja i do przodu !

