Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Upadłam, wstałam. Poprawiam koronę i idę dalej.
#6
Bardzo Wam wszystkim dziękuję za ciepłe słowa. Nie uwierzyłabym, gdyby mi ktoś kiedyś powiedział, że w kilka miesięcy posypie mi się całe życie. Ale w pewnym momencie wmówiłam sobie, że „wszystko jest po coś”. Powtarzam to do teraz jak mantrę.
  • Mąż - być może zostawiłby mnie w bardziej zaawansowanym stadium choroby, więc dobrze, że stało się to już teraz. Jasne, ciężko samej, bez faceta, nawet w prozaicznych rzeczach typu przyniesienie zakupów z samochodu. Ale jego nieobecność pozwoliła mi nie tylko rozwinąć skrzydła, ale uświadomić sobie swoją wartość, kobiecość, siłę, a także pomóc w "odnalezieniu siebie".
  • Praca – może dobrze się stało, bo teraz towarzyszy mi zdecydowanie większy spokój i dystans. Nie spalam się, nie zostaję „po godzinach”, nie przejmuję i nie stresuję, tak jak to było niegdyś. Pewnie lepiej wpłynie to na moje zdrowie fizyczne i chorobę...
  • Choroba – och, to temat rzeka. Dzięki niej skupiam wokół siebie same pozytywne osoby, poznałam prawdziwych przyjaciół, a w szpitalach wartościowych ludzi. Być może to był jedyny sposób, żebym zwolniła przerażająco szybkie (za szybkie) tempo życia. Teraz to choroba bezwarunkowo wymusza na mnie odpoczynek. Żyję wolniej, spokojniej, nie przejmując się drobiazgami i rzeczami, na które nie mam wpływu, rozkoszując się nawet najmniejszą przyjemnością i w końcu doceniając to co mam. Nie wiem ile czasu mi zostało w takiej sprawności, więc korzystam z uroków życia i konsekwentnie przemieniam niespełnione pragnienia w zrealizowane cele. Udowadniam samej sobie, że mogę znieść więcej niż myślę. Że dam radę! Stałam się silną i niezależną kobietą. Dumną z tego kim jestem i z tego co osiągnęłam.
 
Oczywiście, nie zawsze jest tak słodko i różowo. Bywa, że chlipię w poduszkę z bezsilności, poczucia odrzucenia, niesprawiedliwości, z powodu złego samopoczucia czy strachu przed przyszłością. Są stany gdy pomoc „lekarza duszy” jest nieodzowna.
 
ALE TO JUŻ SIĘ  STAŁO. NIE COFNIEMY CZASU. I MUSIMY WYKORZYSTAĆ ŻYCIE NAJLEPIEJ JAK TYLKO MOŻEMY!

Wiem, że brzmi jak truizm, więc może klasyk lepiej to odda ;)
Sta­raj­my się tak żyć, by - gdy przyj­dzie nam umierać - żałował nas na­wet właści­ciel zakładu pogrzebowego [Mark Twain]
Odpowiedz


Wiadomości w tym wątku
RE: Upadłam, wstałam. Poprawiam koronę i idę dalej. - przez Morti - 02-06-2016, 01:10
Upadłam, wstałam. Poprawiam koronę i idę dalej. - przez Endriu77 - 09-01-2018, 13:53

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości