Mam pytanie bo dzisiaj odebrałem swoją porcję wędzędzonek którą sam szykwalem (tzn żona peklowklowała bo ja nigdy tego nie robiłem) a dzisiaj babcia do mnie dzwoni że mam tego nie jeść bo to jest trucizna ? ja rozumiem że wędzonki ogólnie nie są zbyt zdrowe bo tam w naszej chorobie szkodzi ta sól i tłuszcz, ale babcia doczytała że "nie nadaje się do bezpośredniego spożycia" i już twierdzi że tego się nie powinno dodawać, ja wiem co przeczytałem ale jednak zostaję ta niepewność
|
Wędzenie - czy to az tak zkoldliwe?
|
|
05-05-2024, 12:11
Lepsze chyba faktycznie wędzone niz malowane z dodatkiem zapachu.
Nadzieja jest płomieniem który migoce, ale nie gaśnie...
05-05-2024, 13:52
No już nie przesadzajmy. Wędzonki są zdrowsze od tych szynek kupowanych w mięsnym. Gdzie nie popatrzysz jest jedzenie przetworzone z dodatkiem E, E, E. Wszyscy się wystrzegają soli, która jest niby zła, szkodzi i przez nią umieramy. Tylko z soli nie mamy solniczki, a za to z cukru mamy cukrzycę, która prowadzi do ogromnej liczby chorób. Tego nikt nie widzi.
Umysł przypomina żyzny ogród, którym trzeba się codziennie zajmować, aby kwitł. - A. de Mello
28-09-2024, 12:06
Tolikam, post nie dotyczący tematyki forum usunęłam.
28-09-2024, 13:22
Ja tam wolę uwędzoną w domu szyneczkę niż te sklepowe szynki co jadą niby " wędzarnią" , ja nie wiem czym oni wędzą a do tego walą soli ile wlezie
. Dawniej mój tatko wędził szynki, kiełbasy czy boczek... smak i zapach... aż się chciało to czuć i gorące pożreć , teraz brat od czasu do czasu coś uwędzi .
Pamiętam, jak zawsze przed świętami dziadek tlukl świnie i byly swojskie wedliny. Jak nie lubię miesa, tak to było jadalne. Az się chciało jesc. Zupełnie inaczej smakowało. Teraz to już nie wroci, a szkoda. I nikt nie patrzyl czy wędzone jest zdrowe. Wszyscy się zajadali. Ważne że było smaczne.
Nadzieja jest płomieniem który migoce, ale nie gaśnie...
29-09-2024, 00:10
Tolikam kolejny Twój post usunięty z tego samego powodu.
30-09-2024, 12:30
Co ciekawe, jak byłam dzieckiem to tato czasem robił u ciotki takie kiełbasy i wędliny. Wtedy mi nie smakowały, a dziś jak zmądrzałam to ciężko je dostać.
Jak studiowałam to na jakimś fakultecie o żywieniu gruchnęła wiadomość, że jedzenie wędzone dymem jest rakotwórcze, w związku z tym Unia zakazała sprzedawania w sklepach wędzonych przetworów, natomiast można w inny sposób uzyskiwać efekt wędzenia (nie wiem dokładnie jak to się odbywa, ale chyba w jakimś płynie). Osobiście uważam, że pewnie to kwestia "dawki". Jeżeli ktoś codziennie zjada wędzone produkty to pewnie może to mieć niekorzystny wpływ, ale nie wydaje mi się, że spożywanie tego od czasu do czasu będzie bardziej szkodliwe od zjedzenia pączka. Lubię to powiedzenie, że dawka czyni truciznę. W wielu przypadkach się sprawdza. |
|
« Starszy wątek | Nowszy wątek »
|
Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości


. Dawniej mój tatko wędził szynki, kiełbasy czy boczek... smak i zapach... aż się chciało to czuć i gorące pożreć
, teraz brat od czasu do czasu coś uwędzi
.