Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Objawy
#21
Iwona chyba większość z nas płakała. Ja że jestem beksa to płakałam długo i przy każdej okazji kiedy była rozmowa na temat "mojego" sm. Oby jak najmniej tych wlewów.
Umysł przypomina żyzny ogród, którym trzeba się codziennie zajmować, aby kwitł. - A. de Mello
Odpowiedz
#22
Ja nie płakałam. Byłam wkurwiona na to, że mi wprost nikt nie powiedział, tylko sama znalazłam po wynikach rezonansu, jak już byl jako taki internet w 2004 roku. Ale i tak nie przyjmowalam tego jakoś specjalnie do siebie. Przecież mi właściwie to nic nie bylo, a z sm to się leży albo jeździ na wozku. Takie było wtedy pojecie.
Nadzieja jest płomieniem który  migoce, ale nie gaśnie... 
Odpowiedz
#23
Też nie płakałam. Zaczęłam czytać wszystko nt. tej choroby, żebym wiedziała z czym mam do czynienia i żebym dobrze przygotowała się do walki z gadziną.
Odpowiedz
#24
Iwona po 18 latach dopiero diagnoza ! Wow! Też tak chcę Oczko.. a tak serio też mój pierwszy rzut był ten sam.. i w sumie po pierwszym wysyp kolejnych i kolejnych.. dopiero po 3 latach w miarę się unormowało, a ja nauczyłam się żyć z choroba Uśmiech. Ma też ona swoje plusy. Przestałam gonić za pieniadzem a czerpać radość z małych rzeczy Uśmiech. Dbaj o siebie to na pewno będzie dobrze Uśmiech
Odpowiedz
#25
choroba jest trudna i ciężka ale nie można tracić w niej swojej codzienności i tego co możemy póki się da robić. tak jak koleżanka wyżej napisała - trzeba czerpać z tych drobiazgów i to one dają siłę by dalej funkcjonować
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości