Liczba postów: 1 400
Liczba wątków: 10
Dołączył: Lis 2017
Reputacja:
17
Iwona chyba większość z nas płakała. Ja że jestem beksa to płakałam długo i przy każdej okazji kiedy była rozmowa na temat "mojego" sm. Oby jak najmniej tych wlewów.
Umysł przypomina żyzny ogród, którym trzeba się codziennie zajmować, aby kwitł. - A. de Mello
Liczba postów: 2 571
Liczba wątków: 33
Dołączył: Lut 2018
Reputacja:
20
Ja nie płakałam. Byłam wkurwiona na to, że mi wprost nikt nie powiedział, tylko sama znalazłam po wynikach rezonansu, jak już byl jako taki internet w 2004 roku. Ale i tak nie przyjmowalam tego jakoś specjalnie do siebie. Przecież mi właściwie to nic nie bylo, a z sm to się leży albo jeździ na wozku. Takie było wtedy pojecie.
Nadzieja jest płomieniem który migoce, ale nie gaśnie...