22-10-2024, 14:04
Dzień dobry. Jeszcze tydzień temu nie spodziewałam się, że będę szukać forum o sm. Krótko o tym co się podziało ze jednak to zrobiłam
Otórz tydzięń temu mąż zauważył u mnie nierówne źrenice- wcześniej nie zauważyłam i gdyby nie mąż pewnie bym się nie skapnęła bo dzieje się to tylko w przygaszonym świetle- w świetle dziennym są ok. Poszłam do okulisty, okulista wysłał mnie do neurologa ( ale zrobiła badanie bez zakrapiania oczu ) więc neurolog mnie zbadała , opukała , stwierdziła ze rzeczywiście jedna źrenica jest mniejsza i poprosiłą o kolejną konsultacje u okulisty tym razem z zakropieniem oczu. No i dała skierowania na rezonans. WIęc poszłam jeszcze raz i tu zaczyna się LAWINA : Pani okulistka zbdała i zakropiła oczy - jedno oko dziwnie zareagowało , zaczeło piec i szczypać od razu pojawił się swiatłowstręt ( i to nie było oko w którym stwierdzono tą mniejszą żrenice). Zaczeła mi drętwieć twarz z jednej strony, czułam się jak po zbieczuleniu u dentysty. Okulistka stwierdziła ze to nie od leku, zbadałą oczy (wszystko ok) , wyszłam od niej , piszczało mi w uszach , zdretwiały mi obie ręce ( nie wiem czy ze stresu czy co), koleżanka wezwała karetke. Zabrali mnie na sor , obadali , nawodnili , sprawdzili znów neurologicznie , zrobili tk ( w porządku ) wypuścili po jednej nocy. STRES przeogromny. Wszystko wydarzyło się w środę/ czwartek. Dodam że prawą strone twarzy miałam cały czas odrętwiałą- chociaż powoli to ustępowało. Drga mi mocno prawe oko, od piątku drętwieją nogi, boli czały kręgosłup lędzwiowy ( noc przesypiam spokojnie ). Jestem strasznie zestresowana , nie mogę przestać myśleć ze to coś poważnego typu SM. Wcześniej bolał mnie czasem kregosłup- pracuje stojąc , dzwigam, ale ustępowało po 1 dniu jak się zregenerowałam.
Nogi i ręce nie drętwiały mi tak nigdy- owszem jak się przepracowałam czułam mrowienie w ręce / łopatce ale zupełnie nie na tyle , zeby wpaść na pomysł pójścia do neurologa z tym bo nie było zupełnie długotrwałe.
A tu nagle w przeciągu tygodnia tyle objawów- drgające oko, zdrętwiały policzek, źrenica, teraz doszły mocno odrętwiałe nogi - dziwne jest to, że mam takie uczucie nie mrówek, tylko takiego zmęczenia albo tak jak sięczuje wtedy kiedy zmarznięte nogi rozgrzewają się - takie uczucie krążenia. Łydki i golenie bolą.
Ja wiem, że tu nie wystawicie mi diagnozy ale myślicie ze to całe nawarstwienie objawów mogłoby coś sugerować? Czy teraz raczej to mój mózg i system nerwowy powariowały , bo tak mocno się stresuje. Rezonans za kilka dni a ja nie potrafie funkcjonować bo mam wrażenie ze ze stresu nasilają się wszystkie objawy. Poszłąm do neuro z okiem , a teraz siedze i się trzęse jak galaretka. Dodam, że mam 2 dzieci , w tym jedno przewlekle chore od urodzenia i wizja drugiej przewlekłej choroby w domu mnie przytłoczyła .
Otórz tydzięń temu mąż zauważył u mnie nierówne źrenice- wcześniej nie zauważyłam i gdyby nie mąż pewnie bym się nie skapnęła bo dzieje się to tylko w przygaszonym świetle- w świetle dziennym są ok. Poszłam do okulisty, okulista wysłał mnie do neurologa ( ale zrobiła badanie bez zakrapiania oczu ) więc neurolog mnie zbadała , opukała , stwierdziła ze rzeczywiście jedna źrenica jest mniejsza i poprosiłą o kolejną konsultacje u okulisty tym razem z zakropieniem oczu. No i dała skierowania na rezonans. WIęc poszłam jeszcze raz i tu zaczyna się LAWINA : Pani okulistka zbdała i zakropiła oczy - jedno oko dziwnie zareagowało , zaczeło piec i szczypać od razu pojawił się swiatłowstręt ( i to nie było oko w którym stwierdzono tą mniejszą żrenice). Zaczeła mi drętwieć twarz z jednej strony, czułam się jak po zbieczuleniu u dentysty. Okulistka stwierdziła ze to nie od leku, zbadałą oczy (wszystko ok) , wyszłam od niej , piszczało mi w uszach , zdretwiały mi obie ręce ( nie wiem czy ze stresu czy co), koleżanka wezwała karetke. Zabrali mnie na sor , obadali , nawodnili , sprawdzili znów neurologicznie , zrobili tk ( w porządku ) wypuścili po jednej nocy. STRES przeogromny. Wszystko wydarzyło się w środę/ czwartek. Dodam że prawą strone twarzy miałam cały czas odrętwiałą- chociaż powoli to ustępowało. Drga mi mocno prawe oko, od piątku drętwieją nogi, boli czały kręgosłup lędzwiowy ( noc przesypiam spokojnie ). Jestem strasznie zestresowana , nie mogę przestać myśleć ze to coś poważnego typu SM. Wcześniej bolał mnie czasem kregosłup- pracuje stojąc , dzwigam, ale ustępowało po 1 dniu jak się zregenerowałam. Nogi i ręce nie drętwiały mi tak nigdy- owszem jak się przepracowałam czułam mrowienie w ręce / łopatce ale zupełnie nie na tyle , zeby wpaść na pomysł pójścia do neurologa z tym bo nie było zupełnie długotrwałe.
A tu nagle w przeciągu tygodnia tyle objawów- drgające oko, zdrętwiały policzek, źrenica, teraz doszły mocno odrętwiałe nogi - dziwne jest to, że mam takie uczucie nie mrówek, tylko takiego zmęczenia albo tak jak sięczuje wtedy kiedy zmarznięte nogi rozgrzewają się - takie uczucie krążenia. Łydki i golenie bolą.
Ja wiem, że tu nie wystawicie mi diagnozy ale myślicie ze to całe nawarstwienie objawów mogłoby coś sugerować? Czy teraz raczej to mój mózg i system nerwowy powariowały , bo tak mocno się stresuje. Rezonans za kilka dni a ja nie potrafie funkcjonować bo mam wrażenie ze ze stresu nasilają się wszystkie objawy. Poszłąm do neuro z okiem , a teraz siedze i się trzęse jak galaretka. Dodam, że mam 2 dzieci , w tym jedno przewlekle chore od urodzenia i wizja drugiej przewlekłej choroby w domu mnie przytłoczyła .

