28-12-2021, 22:13
(26-12-2021, 21:29)MarcinS napisał(a):Marcin, mieliśmy Yamahę, ło matko, ależ to był motor(26-12-2021, 20:48)yasmina napisał(a): No i tu mnie na razie tylko zdenerwowałeś. Istnieje brać motocyklowa, sama z Panem Mężem do niej należymy, możemy na nich polegać, spotykamy się poza zlotami, choć mieszkamy w różnych odległych miejscach, spędzamy miło czas, bawimy się. Wyobraź sobie, że też mam sm, ale nie użalam się nad sobą, szukam codziennych wyzwań i radości, wychodzę do ludzi. Ale jeżeli odpowiada Ci takie życie to ok...dla mnie koniec tematu.
Nie miałem zamiaru nikogo denerwować.
Opisałem swoje spostrzeżenia. Wiele zależy czym jeździcie. Jeśli jakąś dużą pojemnością (cruiser ma być grubo powyżej "litra"), albo jakimś HD, to jest to postrzegane inaczej. Ja po 10 latach jako swój motocykl wybrałem Yamahę Virago 535. Jeździ mi się nim wyśmienicie, więcej nie potrzebuję i nie mam zamiaru zmieniać. A na zlotach/spotach często słyszałem pytania: kiedy kupię prawdziwy motocykl? Bo 535 to przecież dla kobiet, a w ogóle to dzisiaj na kursie przecież większym się jeździ. Że to "nie jedzie: tira nie da się wyprzedzić" itd. itp. Znudziło mi się wysłuchiwanie i tłumaczenie.
Do tego jak wspominałem nie przepadam za grupami ludzi. Jest teraz takie modne słowo : introwertyk - i chyba by do mnie pasowało. Tak więc zamiast grup wybieram nawijanie kilometrów. Jeżeli to zbrodnia, cóż, jestem winny.
. Potem mieliśmy Yamahę Drugstar, nazywałam ją Struś Pędziwiatr, bo przy każdym zakręcie wydawała z siebie taki dźwięk,
Nie rozumiem Twojego stwierdzenia, zależy na czym jeździcie. Na różnych jeździliśmy - Yamaha Royal Venture, Suzuki, Honda, Harley, teraz BMW, co to ma do rzeczy? Nigdy nie spotkałam się z jakimiś dziwnymi odzywkami nt. naszego motoru. Na zlot Harleya pojechaliśmy GS-ą, a że wygląda cudnie to wszyscy oglądali. Nawijanie kilometrów to jest to...



. Istnieje brać motocyklowa, sama z Panem Mężem do niej należymy, możemy na nich polegać, spotykamy się poza zlotami, choć mieszkamy w różnych odległych miejscach, spędzamy miło czas, bawimy się. Wyobraź sobie, że też mam sm, ale nie użalam się nad sobą, szukam codziennych wyzwań i radości, wychodzę do ludzi. Ale jeżeli odpowiada Ci takie życie to ok...dla mnie koniec tematu.
zimno i brak słońca działa na mnie fatalnie
zazdroszczę !
gdzie jakie ozdoby będą wisieć aż ustaliliśmy, że On wiesza swoje, a ja swoje, tzn. On swoje misie i motory, a ja aniołki. 