06-12-2020, 23:11
Witajcie,
od miesięcy borykam się z różnymi dolegliwościami. Głównie są to bóle niewiadomego pochodzenia w różnych częściach ciała, uczucie mrowienia gównie nóg (całych) oraz ich drętwienie, czasami zdarza mi się na coś "wpaść", na przykład na ścianę, ogólnie cały czas jestem bardzo osłabiona, pomimo że śpię czasami 12 h, to po kilku godzinach od wstania głowa mi opada... Wizyty u różnych specjalistów i najróżniejsze badania krwi (w tym czynnik RT itd) nic nie wykazały. Podejrzenie, że objawy mają tło psychogenne, zostało rozwiane przez psychoterapeutę, do którego chodziłam kilka miesięcy i który ostatecznie stwierdził, że "to nie to".
Ostatnio trafiłam do reumatologa, ponieważ dowiedziałam się o fibromialgii - choroba, która jest diagnozowana przy takich objawach, kiedy żadne inne badania nic nie wykrywają - bo na samą fibromialgię niestety żadnego konkretnego badania nie ma.
Czytając o SM stwierdziłam, że moje objawy również pasują do tych opisywanych. A żaden specjalista nie kazał mi robić MRI głowy, więc takowych badań nie mam. U neurologa byłam około 1,5 roku temu, ale zbadał mnie tylko podstawowymi badaniami na pierwszej wizycie, stwierdził, że nie ma żadnych odchyleń, więc nie zalecił żadnych badań ani leczenia.
Mam teraz dylemat, czy rozpocząć leczenie na fibromialgię, czy udać się jeszcze raz do neurologa w celu wykluczenia SM?
Czy te choroby można jakoś od siebie odróżnić bez wykonywania MRI?
Może są tutaj jakieś osoby, u których było podejrzenie SM lub fibromialgii?
od miesięcy borykam się z różnymi dolegliwościami. Głównie są to bóle niewiadomego pochodzenia w różnych częściach ciała, uczucie mrowienia gównie nóg (całych) oraz ich drętwienie, czasami zdarza mi się na coś "wpaść", na przykład na ścianę, ogólnie cały czas jestem bardzo osłabiona, pomimo że śpię czasami 12 h, to po kilku godzinach od wstania głowa mi opada... Wizyty u różnych specjalistów i najróżniejsze badania krwi (w tym czynnik RT itd) nic nie wykazały. Podejrzenie, że objawy mają tło psychogenne, zostało rozwiane przez psychoterapeutę, do którego chodziłam kilka miesięcy i który ostatecznie stwierdził, że "to nie to".
Ostatnio trafiłam do reumatologa, ponieważ dowiedziałam się o fibromialgii - choroba, która jest diagnozowana przy takich objawach, kiedy żadne inne badania nic nie wykrywają - bo na samą fibromialgię niestety żadnego konkretnego badania nie ma.
Czytając o SM stwierdziłam, że moje objawy również pasują do tych opisywanych. A żaden specjalista nie kazał mi robić MRI głowy, więc takowych badań nie mam. U neurologa byłam około 1,5 roku temu, ale zbadał mnie tylko podstawowymi badaniami na pierwszej wizycie, stwierdził, że nie ma żadnych odchyleń, więc nie zalecił żadnych badań ani leczenia.
Mam teraz dylemat, czy rozpocząć leczenie na fibromialgię, czy udać się jeszcze raz do neurologa w celu wykluczenia SM?
Czy te choroby można jakoś od siebie odróżnić bez wykonywania MRI?
Może są tutaj jakieś osoby, u których było podejrzenie SM lub fibromialgii?


ja na Twoim miejscu poszłabym jeszcze raz do neurologa. Może zleci jakieś dodatkowe badanie albo pokieruje w jakimś kierunku.