Liczba postów: 2 571
Liczba wątków: 33
Dołączył: Lut 2018
Reputacja:
20
06-06-2023, 05:22
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 06-06-2023, 05:27 przez Akinom.)
I kawa rzucsna do sklepu co piątek. Zawsze po szkole szlo się do kolejki. Taki folklor.
I u nas to jeszcze Ruscy byli. Nie wolno było za bardzo podchodzic do koszar, bo mogli strzelać. To bylo panstwo w państwie. Ale u nich w sklepach było wszystko. I takie ładne. Az się na kolko językowe zapisalam, bo chodziliśmy do nich prawie oficjalnie.
Nadzieja jest płomieniem który migoce, ale nie gaśnie...
Liczba postów: 2 571
Liczba wątków: 33
Dołączył: Lut 2018
Reputacja:
20
Bo mysmy mieli normalne dziecinstwo. Normalne podworka, normalne zabawy. My to mieliśmy bande, bunkry z kartonów wybuudowane w krzakach i cale wakacje tam się bawiliśmy. Do domu się szlo jak już było ciemno. I nikt się nie martwil, ze coś się stanie. I nie bylo komorek, ba, nawet zwykłych telefonów nie było. I jakoś się zylo i było dobrze. I sasiedzi byli zżyci. Każdy każdego znal. Odwiedzaliśmy się, bez większego zapowiadania się. I generalnie pomimo pustek w sklepach życie bylo kolorowsze. I wtedy niedziele handlowe mialy sens, bo zawsze coś ekstra rzucali do sklepu.
Nadzieja jest płomieniem który migoce, ale nie gaśnie...