Wczoraj byłem ponownie u dr Mazura już z opisami głowy i odcinka szyjnego faktycznie nic nie ma, mała nic nie znaczącąa zmiana.
Po powrocie zacząłem analizować wszystkie moje dolegliwości od początku jak to się zaczęło.
Mam problemy z jelitammi, osłabione nogi, broblem z libido, drżą mi mięśnie, w nocy spać nie mogę i się poce , twarz mnie mrowi na plecach mam taki objaw jakby mnie paliła skóra.
I tak się zastanawiam czy to wszystko nie jest od odcinka piersiowego.
Dlaczego lekarze myślą tak szablonowo że jak nic nie ma w głowie i szyji to ok.
Mówią że to choroba 1000 twarzy i u każdego przebiega inaczej.
Na początku się ucieszylem w końcu lekarz od Sm to mówi że nie jestem chory ale teraz mam mieszane uczucia.
Jutro idę do neurologa po skierowanie odcinka piersiowego napewno to nie nerwica.
Nawet wczoraj dodał ktoś post że podejrzewa u siebie Sm i ma problem z nogami lekarz dał mu skierowane na rezonans odcinka piersiowego.
Nie poddam się za dużo tego wszystkiego