Ocena wątku:
  • 9 głosów - średnia: 4.56
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Mój dzisiejszy nastroj
Puk puk rodzinko SM'owa co tam u Was ? Jak nastroje przed świętami ?
Bubko to zapraszam w takim razie.
Ja też zawsze uśmiechałam się do cudzych i też mnie chyba lubiły. A moje własne to różnie bywa Oczko
Choć nie wyobrażam sobie już inaczej.
Dziś trochę nawet u nas śniegu. Jakoś ten dzień nawet zleciał, spokojnie choć i tak tęskno mi bardzo za wiosna, słońcem i spacerami. W te zimę nie mogę jakoś się zmobilizować na dłuższe spacery. Choć rozciągam się chociaż jak już nigdzie nie wyjdę żeby nie było że nic nie robię kompletnie
Odpowiedz
Witam w klubie gotujących inaczej hahahaha. Też tego nie lubię. Kiedyś to chociaż ciasta piekłam i pierogi lepilam, a teraz im prościej tym lepiej. I sobie kupuje roślinne mielone, roślinne hamburgery i jest ok. Smaczne to jest.
Nadzieja jest płomieniem który  migoce, ale nie gaśnie... 
Odpowiedz
Akinom a Ty zawsze bezmięsna w sensie wegetariańsko czy tak czujes oz się lepiej na bezmięsnej diecie? Ja przed diagnoza też tak jadłam w zasadzie ale potem naczytałam się Dr Wahls, o tym jaki tłuszcz zwierzęcy jest ważny dla mózgu, o witaminach z grupy B no i oczywiście podroby być muszą i B12... Z tym jedzeniem to u mnie ogromny problem. Myślę czy jest jakis psycholog od talerza, czasem musiałabym z kimś porozmawiać żeby mi dobitnie wytłumaczył że to nie od tego co wkładam w usta jestem chora Oczko Uśmiech.
W ogóle dziś bardzo kiepski dzień, stresowy strasznie, byłam z dzieckiem na zabiegu i ogólnie czuje zdretwiale dwa palce ale i tak się cieszę że jakoś to było... Że dalam radę stamtąd wyjść po wszystkim bo dosłownie ziemią mi się pod nogami cofała. Stres to jednak straszne paskudztwo i jak ktoś kiedyś mówił że go strach paraliżuje tak ja to teraz w 100% już rozumiem to powodzenie Smutny.
Odpowiedz
Lusia, ja mięsa nigdy nie lubiłam. Brzydzilam się. I tak mi zostało do dziś. Tylko teraz nie jestem w stanie zjeść też ryby. A generalnie to ja w ogóle nie jestem fanką jedzenia. Gdyby po tec nie bolało, to nie musiałabym jeść. Tylko żeby to się jeszcze na wygląd przekładało.
Nadzieja jest płomieniem który  migoce, ale nie gaśnie... 
Odpowiedz
Stuk puk ...
Jak tam nastawienie przed końcem roku ?
Ja na zmianę mam raz dobre, a za chwilę fatalne Oczko
Ten mój humor mi mocno daje w kość.
Odpowiedz
U mnie nastrój do dupy :-(
Znowu bokiem wychodzi mi znajomość mojej byłej już żony, a raczej jej narodowość. W pracy nikt nie wie co ze mną zrobić. Nie dostałem przedłużenia dopuszczeń a mój pracodawca nie może mnie zwolnić i nie może mi zlecić pracy :-(
Odpowiedz
Fruu, o jakich dopuszczeniach mówisz?
Nadzieja jest płomieniem który  migoce, ale nie gaśnie... 
Odpowiedz
Fruu smutne to że przez SM ludzie się rozchodzą. To chyba najgorsze. ślubujemy sobie na dobre i na złe ale niewielu potrafi być też w gorszych chwilach.. ja to jak się rozchorowałam to też ciezko bylo i w relacjach i w pracy tymbardziej ze na swoim. Ale poukładałam sobie już wszystko w głowie i to chyba najważniejsze Oczko. Damy radę wszyscy ! Nie ma takiego złego co by na dobre nie wyszło... Praca narazie się nie przejmuj coś pewnie pracodawca wymyśli podejrzewam że dobrych kilka lat pracowałeś dla niego więc no Oczko - pomyśl o kobietach które zachodzą w ciążę i na kilka lat są zawieszone. Tym się nie przejmuj, nie masz na to wpływu .
Odpowiedz
(29-12-2021, 18:02)Akinom napisał(a): Fruu, o jakich dopuszczeniach mówisz?

Akinom, o dostępie do informacji niejawnych.

(29-12-2021, 22:50)Lusia98 napisał(a): Fruu smutne to że przez SM ludzie się rozchodzą. To chyba najgorsze. ślubujemy sobie na dobre i na złe ale niewielu potrafi być też w gorszych chwilach.. ja to jak się rozchorowałam to też ciezko bylo i w relacjach i w pracy tymbardziej ze na swoim. Ale poukładałam sobie już wszystko w głowie i to chyba najważniejsze Oczko. Damy radę wszyscy ! Nie ma takiego złego co by na dobre nie wyszło... Praca narazie się nie przejmuj coś pewnie pracodawca wymyśli podejrzewam że dobrych kilka lat pracowałeś dla niego więc no Oczko - pomyśl o kobietach które zachodzą w ciążę i na kilka lat są zawieszone. Tym się nie przejmuj, nie masz na to wpływu .

Lusia98 - przejmować się niestety będę, bo jak już wspominałem na tym forum - kocham swoją pracę i nie chciałbym innej. To, że nie ma tego złego, to ja wiem doskonale. Myślę, że przy narodzinach obrabowałem z optymizmu całą okolicę, co nie zmienia jednak faktu, że zarówno ja, jak i mój pracodawca mamy zagwozdkę. Ja nawet nie mogę pracować w swoim pokoju. Teraz mam na szczęście zwolnienie lekarskie, ale jak wrócę to będziemy musieli znaleźć mi pokój, gdzie będę mógł przesiadywać, no bo nie pracować ;-(
Odpowiedz
Nie bardzo rozumiem, co ma do tego SM. Ale fakt jest faktem, że ludzie mają do tego różne podejście.
Nadzieja jest płomieniem który  migoce, ale nie gaśnie... 
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości