Liczba postów: 2 097
Liczba wątków: 3
Dołączył: Gru 2017
Reputacja:
28
(10-10-2018, 19:21)Elsie napisał(a): Hej Ja przy Gilenyi zrobiłam przerwę 3 miesiące (dzidzia wyszła za drugim podejściem ), było za duże ryzyko wpływu tego leku na płód, potem noworodka. Niestety Gilenya to taki hardcore, że miałam podczas odstawienia dwa lekkie rzuty, ale lepiej, że dziecko urodziło się zdrowe, to najważniejsze
Potem walczyłam z Ministerstwem Zdrowia o powrót do leczenia (pisałam o tym w osobnym wątku) i takie tam, stare, nieprzyjemne dzieje... Skutecznie mnie wszystkie przejścia (również te w/w zdrowotne podczas odstawienia) zniechęciły do posiadania większej liczby dzieci, dużo mnie wszystko kosztowało... Cieszę się moim synkiem i z tego, co mam Muszę mieć siły dla niego 
My też mamy jednego diabełka w domu. Mimo, że chęci mamy na drugiego łobuza lub księżniczkę to nie zdecydujemy się. O Matiego starałam się dwa lata. Przed diagnozą rok o kolejnego bobasa- nie wyszło. Potem diagnoza.
Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
Liczba postów: 142
Liczba wątków: 12
Dołączył: Mar 2017
Reputacja:
4
(10-10-2018, 19:29)Anka napisał(a): (10-10-2018, 19:21)Elsie napisał(a): Hej Ja przy Gilenyi zrobiłam przerwę 3 miesiące (dzidzia wyszła za drugim podejściem ), było za duże ryzyko wpływu tego leku na płód, potem noworodka. Niestety Gilenya to taki hardcore, że miałam podczas odstawienia dwa lekkie rzuty, ale lepiej, że dziecko urodziło się zdrowe, to najważniejsze
Potem walczyłam z Ministerstwem Zdrowia o powrót do leczenia (pisałam o tym w osobnym wątku) i takie tam, stare, nieprzyjemne dzieje... Skutecznie mnie wszystkie przejścia (również te w/w zdrowotne podczas odstawienia) zniechęciły do posiadania większej liczby dzieci, dużo mnie wszystko kosztowało... Cieszę się moim synkiem i z tego, co mam Muszę mieć siły dla niego 
My też mamy jednego diabełka w domu. Mimo, że chęci mamy na drugiego łobuza lub księżniczkę to nie zdecydujemy się. O Matiego starałam się dwa lata. Przed diagnozą rok o kolejnego bobasa- nie wyszło. Potem diagnoza.
Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
Czasami mnie zakłóje w serduchu, jak kolejna koleżanka stara się o drugie dziecko, lub jest w drugiej ciąży  Ale nie chcę więcej ryzykować, za długo choruję, od 2007, stan dobry, ale już mi przy jednym dziecku ciężko, bo macierzyństwo to nie bułka z masłem  A muszę zachować siły dla mego synka, więc z mojej strony jedno dziecko to nie do końca wygoda i egoizm  No i kolejna kwestia - nie chciałabym obarczać męża, który baaaaardzo mi pomaga, często wyręcza, zastępuje - kolejnymi obowiązkami, a nie daj Boże, również opieką nade mną, tfu!
Liczba postów: 2 097
Liczba wątków: 3
Dołączył: Gru 2017
Reputacja:
28
(12-10-2018, 18:20)Elsie napisał(a): (10-10-2018, 19:29)Anka napisał(a): (10-10-2018, 19:21)Elsie napisał(a): Hej Ja przy Gilenyi zrobiłam przerwę 3 miesiące (dzidzia wyszła za drugim podejściem ), było za duże ryzyko wpływu tego leku na płód, potem noworodka. Niestety Gilenya to taki hardcore, że miałam podczas odstawienia dwa lekkie rzuty, ale lepiej, że dziecko urodziło się zdrowe, to najważniejsze
Potem walczyłam z Ministerstwem Zdrowia o powrót do leczenia (pisałam o tym w osobnym wątku) i takie tam, stare, nieprzyjemne dzieje... Skutecznie mnie wszystkie przejścia (również te w/w zdrowotne podczas odstawienia) zniechęciły do posiadania większej liczby dzieci, dużo mnie wszystko kosztowało... Cieszę się moim synkiem i z tego, co mam Muszę mieć siły dla niego 
My też mamy jednego diabełka w domu. Mimo, że chęci mamy na drugiego łobuza lub księżniczkę to nie zdecydujemy się. O Matiego starałam się dwa lata. Przed diagnozą rok o kolejnego bobasa- nie wyszło. Potem diagnoza.
Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
Czasami mnie zakłóje w serduchu, jak kolejna koleżanka stara się o drugie dziecko, lub jest w drugiej ciąży Ale nie chcę więcej ryzykować, za długo choruję, od 2007, stan dobry, ale już mi przy jednym dziecku ciężko, bo macierzyństwo to nie bułka z masłem A muszę zachować siły dla mego synka, więc z mojej strony jedno dziecko to nie do końca wygoda i egoizm No i kolejna kwestia - nie chciałabym obarczać męża, który baaaaardzo mi pomaga, często wyręcza, zastępuje - kolejnymi obowiązkami, a nie daj Boże, również opieką nade mną, tfu! 
Myślimy tak samo!
Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
Liczba postów: 142
Liczba wątków: 12
Dołączył: Mar 2017
Reputacja:
4
Dość często też zdarza się, że o drugie dziecko starania mogą trwać dłużej na przykład. I weź tu zawieś leczenie na czas starań, dodatkowo pamiętając o przygodach z pierwszej ciąży... A jeszcze z mężem mamy możliwość bliźniąt, aż taką masochistką więc nie jestem  Ja mam nie diabełka, a małego kochanego diabła wcielonego  Wymaga uwagi non stop, jak nie jest w żłobku, aktywny, ruchliwy, ciekawy świata, wszędzie go pełno, a spróbuj go zostawić na chwilę, albo się z nim nie bawić, to ci mieszkanie rozniesie  Plus taki, że to na plus przy SMie - w ciągłym ruchu, pełna koncentracja plus pamięć odnośnie wizyt lekarskich, zakupów itd.
I co z tego, że tylko jedno dziecko?  Życie...
Liczba postów: 3 965
Liczba wątków: 39
Dołączył: Lut 2017
Reputacja:
42
Ja mam jedno, już dorosłe i bardzo sobie chwalę
Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
Liczba postów: 2 097
Liczba wątków: 3
Dołączył: Gru 2017
Reputacja:
28
(14-10-2018, 20:20)Elsie napisał(a): Dość często też zdarza się, że o drugie dziecko starania mogą trwać dłużej na przykład. I weź tu zawieś leczenie na czas starań, dodatkowo pamiętając o przygodach z pierwszej ciąży... A jeszcze z mężem mamy możliwość bliźniąt, aż taką masochistką więc nie jestem Ja mam nie diabełka, a małego kochanego diabła wcielonego Wymaga uwagi non stop, jak nie jest w żłobku, aktywny, ruchliwy, ciekawy świata, wszędzie go pełno, a spróbuj go zostawić na chwilę, albo się z nim nie bawić, to ci mieszkanie rozniesie Plus taki, że to na plus przy SMie - w ciągłym ruchu, pełna koncentracja plus pamięć odnośnie wizyt lekarskich, zakupów itd.
I co z tego, że tylko jedno dziecko? Życie...
Ja ogolnie uwazam ze decyzja o dziecku czy „ kolejnym dziecku” nalezy do rodzicow. I ja osobiscie nie zadaje pytania „ kiedy dzidzia?” Czy „ a moze rodzenstwo?” . I mega wkurza mnie jak ktos sie nas pyta o to kiedy zrobimy sobie drugiego dzidziusia. U nas rowniez mozliwosc bliźniąt [emoji3]mam ten komfort ze sporo znajomych czy dziewczyn z rodziny ma maluchy w domu. Wiec jestem ciocia i mam mozliwosc tulania, bujania i wąchania [emoji3] bobasow.
Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
Liczba postów: 142
Liczba wątków: 12
Dołączył: Mar 2017
Reputacja:
4
U nas z mężem w rodzinach (u rodziców) nasz Kubuś to jedyny wnuk  A mamy rodzenstwo chwilę przed/po 30-tce, więc niech ich cisną o więcej wnuków  Czy ja jestem od spełniania zachcianek społeczeństwa i rodziny? Mam czuć się winna, że wywieziemy "im" Kubę do Irlandii? Wyleczyłam się już z oczekiwań innych w stosunku do mnie.
Mnie to bardzo nawet pasuje to jedno dziecko (nerwowo zwłaszcza  ) i chciałam mieć zawsze syna  Jestem pewna, że spełnię się/spełniam się jako mama jedynaka  A i jeszcze sama pożyję  Dla siebie 
Zawsze zazdrościłam jedynakom, w życiu dorosłym z rodzeństwem różnie bywa i mówię to z doświadczenia i obserwacji.
Psychicznie (i zdrowotnie  ) czuję się dobrze z myślą, że mam jedynaka
Liczba postów: 929
Liczba wątków: 50
Dołączył: Kwi 2016
Reputacja:
18
Liczba postów: 613
Liczba wątków: 15
Dołączył: Kwi 2018
Reputacja:
30
Nie wiem czy tutaj pisałem, ale może się komuś przydać - Copaxone śmiało można stosować w ciąży.
Liczba postów: 142
Liczba wątków: 12
Dołączył: Mar 2017
Reputacja:
4
(15-10-2018, 16:41)WorkBorg napisał(a): Nie wiem czy tutaj pisałem, ale może się komuś przydać - Copaxone śmiało można stosować w ciąży.
Gilenya...  Może dałoby się przenosić kobiety starające się o dziecko na Copaxone, jakby się dało - niestety, jak ja byłam w ciąży 2016/2017 jeszcze nie przypisano Copaxone możliwości stosowania u ciężarnych
|