11-09-2016, 14:35
Witam wszystkich.
Trochę podczytywałam forum, bo można się od Was wiele nauczyć.
Jeśli o mnie chodzi,to za miesiąc minie rok od pojawienia się u mnie objawów.
Któregoś dnia, w pracy, nagle zaczęła mi drętwieć część wargi, potem wrażenie to rozszerzyło się na część policzka .Następnego ranka miałam już zdrętwiałą skórę połowy twarzy,głowy i języka..
Oczywiście poczekałam tydzień -dwa aż mi przejdzie..
W końcu poszłam do neurologa.Pani doktor zleciła badania krwi łącznie z przeciwciałami w kierunku boreliozy,dała skierowanie na rezonans i receptę na preparat z witaminami B.We krwi wyszło wszystko ok,a na rezonans czekałam 2 miesiące.W międzyczasie obszar zdrętwienie i mrowienia zmniejszył się.Gdy poszłam zrobić rezonans w ostatnim momencie padła decyzja,żeby podać też kontrast, mimo że na skierowaniu nie wspomniano o tym. Wynik-liczne zmiany demielinizacyjne,w tym jedna ulegająca wzmocnieniu po podaniu kontrastu.Neurolog dała mi skierowanie do szpitala, żeby zrobić punkcję lędźwiową.
W szpitalu zrobiono mi 3 wlewy z solumedrolu,ale niedoczulica części policzka już została.W płynie mózgowo-rdzeniowym-obecność prążków oligoklonalnych,chociaż jeszcze przed wynikami ,na podstawie rezonansu i objawów postawiono mi już diagnozę SM..Stwierdzono,że ponieważ mój przebieg jest łagodny,można poczekać z lekami do drugiego rzutu albo powtórzyć za rok rezonans..Od lutego tego roku mam więc diagnozę. Potem zaczęłam czytać,konsultowałam się u 2 innych neurologów i powiedziano mi,że nie ma co czekać. Zaproponowano mi program leków. W rezonansie wykonywanym przed przystąpieniem do programu , pojawiło się nowe aktywne ognisko..
Od czerwca jestem na Copaxone.Nie jest źle.
Chyba trochę się boję czy zbliżający się październik coś przyniesie..
Wydaje mi się,że niewiele się zmieniło od diagnozy.Mój stan jest porównywalny.Być może częściej mam zachwiania równowagi (mam ognisko na terenie móżdżku).Może miewam problemy z koncentracją i logicznym myśleniem,zdarza mi się przekręcać słowa..a może tylko się tego doszukuję na siłę
.
Pracuję w tym samym miejscu, aczkolwiek jest to praca wymagająca dużego wysiłku fizycznego i przede wszystkim umysłowego..Atmosfera jest stresująca..Pracodawcy wiedzą o mojej chorobie.Myślę, że póki funkcjonuję "normalnie",nie będzie problemów...Ja chciałabym zmienić pracę,ale to może być trudne...bliżej mi już do czterdziestki niż trzydziestki...niestety...
Przepraszam, chyba się za bardzo rozpisałam..Nie mam za bardzo z kim podzielić się tym wszystkim..
Trochę podczytywałam forum, bo można się od Was wiele nauczyć.
Jeśli o mnie chodzi,to za miesiąc minie rok od pojawienia się u mnie objawów.
Któregoś dnia, w pracy, nagle zaczęła mi drętwieć część wargi, potem wrażenie to rozszerzyło się na część policzka .Następnego ranka miałam już zdrętwiałą skórę połowy twarzy,głowy i języka..
Oczywiście poczekałam tydzień -dwa aż mi przejdzie..
W końcu poszłam do neurologa.Pani doktor zleciła badania krwi łącznie z przeciwciałami w kierunku boreliozy,dała skierowanie na rezonans i receptę na preparat z witaminami B.We krwi wyszło wszystko ok,a na rezonans czekałam 2 miesiące.W międzyczasie obszar zdrętwienie i mrowienia zmniejszył się.Gdy poszłam zrobić rezonans w ostatnim momencie padła decyzja,żeby podać też kontrast, mimo że na skierowaniu nie wspomniano o tym. Wynik-liczne zmiany demielinizacyjne,w tym jedna ulegająca wzmocnieniu po podaniu kontrastu.Neurolog dała mi skierowanie do szpitala, żeby zrobić punkcję lędźwiową.W szpitalu zrobiono mi 3 wlewy z solumedrolu,ale niedoczulica części policzka już została.W płynie mózgowo-rdzeniowym-obecność prążków oligoklonalnych,chociaż jeszcze przed wynikami ,na podstawie rezonansu i objawów postawiono mi już diagnozę SM..Stwierdzono,że ponieważ mój przebieg jest łagodny,można poczekać z lekami do drugiego rzutu albo powtórzyć za rok rezonans..Od lutego tego roku mam więc diagnozę. Potem zaczęłam czytać,konsultowałam się u 2 innych neurologów i powiedziano mi,że nie ma co czekać. Zaproponowano mi program leków. W rezonansie wykonywanym przed przystąpieniem do programu , pojawiło się nowe aktywne ognisko..
Od czerwca jestem na Copaxone.Nie jest źle.
Chyba trochę się boję czy zbliżający się październik coś przyniesie..
Wydaje mi się,że niewiele się zmieniło od diagnozy.Mój stan jest porównywalny.Być może częściej mam zachwiania równowagi (mam ognisko na terenie móżdżku).Może miewam problemy z koncentracją i logicznym myśleniem,zdarza mi się przekręcać słowa..a może tylko się tego doszukuję na siłę
.Pracuję w tym samym miejscu, aczkolwiek jest to praca wymagająca dużego wysiłku fizycznego i przede wszystkim umysłowego..Atmosfera jest stresująca..Pracodawcy wiedzą o mojej chorobie.Myślę, że póki funkcjonuję "normalnie",nie będzie problemów...Ja chciałabym zmienić pracę,ale to może być trudne...bliżej mi już do czterdziestki niż trzydziestki...niestety...
Przepraszam, chyba się za bardzo rozpisałam..Nie mam za bardzo z kim podzielić się tym wszystkim..


