Ocena wątku:
  • 1 głosów - średnia: 2
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Witajcie!
#1
Witam wszystkich.
Trochę podczytywałam forum, bo można się od Was wiele nauczyć.
Jeśli o mnie chodzi,to za miesiąc minie rok od pojawienia się u mnie objawów.
Któregoś dnia, w pracy, nagle zaczęła mi drętwieć część wargi, potem wrażenie to rozszerzyło się na część policzka .Następnego ranka miałam już zdrętwiałą skórę połowy twarzy,głowy i języka..
Oczywiście poczekałam tydzień -dwa aż mi przejdzie.. Oczko W końcu poszłam do neurologa.Pani doktor zleciła badania krwi łącznie z przeciwciałami w kierunku boreliozy,dała skierowanie na rezonans i receptę na preparat z witaminami B.We krwi wyszło wszystko ok,a na rezonans czekałam 2 miesiące.W międzyczasie obszar zdrętwienie i mrowienia zmniejszył się.Gdy  poszłam zrobić rezonans w ostatnim momencie padła decyzja,żeby podać też kontrast, mimo że na skierowaniu nie wspomniano o tym. Wynik-liczne zmiany demielinizacyjne,w tym jedna ulegająca wzmocnieniu po podaniu kontrastu.Neurolog dała mi skierowanie do szpitala, żeby zrobić punkcję lędźwiową.
W szpitalu zrobiono mi 3 wlewy z solumedrolu,ale niedoczulica części policzka już została.W płynie mózgowo-rdzeniowym-obecność prążków oligoklonalnych,chociaż jeszcze przed wynikami ,na podstawie rezonansu i objawów postawiono mi już diagnozę SM..Stwierdzono,że ponieważ mój przebieg jest łagodny,można poczekać z lekami do drugiego rzutu albo powtórzyć za rok rezonans..Od lutego tego roku mam więc diagnozę. Potem zaczęłam czytać,konsultowałam się u 2 innych neurologów i powiedziano mi,że nie ma co czekać. Zaproponowano mi program leków. W rezonansie wykonywanym przed przystąpieniem do programu , pojawiło się nowe aktywne ognisko..
Od czerwca jestem na Copaxone.Nie jest źle.
Chyba trochę się boję czy zbliżający się październik coś przyniesie..
Wydaje mi się,że niewiele się zmieniło od diagnozy.Mój stan jest porównywalny.Być może częściej mam zachwiania równowagi (mam ognisko na terenie móżdżku).Może miewam problemy z koncentracją i logicznym myśleniem,zdarza mi się przekręcać słowa..a może tylko się tego doszukuję na siłę   Oczko .
Pracuję w tym samym miejscu, aczkolwiek jest to praca wymagająca dużego wysiłku fizycznego i przede wszystkim umysłowego..Atmosfera jest  stresująca..Pracodawcy wiedzą o mojej chorobie.Myślę, że póki funkcjonuję "normalnie",nie będzie problemów...Ja chciałabym zmienić pracę,ale to może być trudne...bliżej mi już do czterdziestki niż trzydziestki...niestety...  Smutny
Przepraszam, chyba się za bardzo rozpisałam..Nie mam za bardzo z kim podzielić się tym wszystkim..
Odpowiedz
#2
Cześć Gata. Ja też mam blisko do 40... Ale coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że każdy moment jest dobry na zmiany. Dzięki SM staję się chyba odważniejsza. Dlatego szukam nowej pracy i to w odległym miejscu. Wierzę, że się uda. Mam nadzieję, że Tobie też jeśli zdecydujesz się na zmianę pracy. Uśmiech
Bierzesz zastrzyki codziennie czy trzy razy w tygodniu? Ja też leczę się Copaxone.
Ja na żywo też nie bardzo mogę dzielić się doświadczeniami związanymi z SM. Dlatego tak lubię zaglądać tu na forum.
Odpowiedz
#3
Dzięki Reni  Uśmiech
Wiem,że w którymś momencie będę musiała poszukać nowej pracy, bo zwariuję,ale chwilowo nie mam takiej moliwości.
Ja też jestem może odrobinę odważniejsza, a w każdym razie nie daję się tak wykorzystywać jak wcześniej...
Na pewno uda Ci się znaleźć lepszą pracę, bo jesteś zdeterminowana.Jeśli się w coś mocno wierzy, to uda się to zrealizować.
Ja kłuję się 3 razy w tygodniu.
Odpowiedz
#4
(11-09-2016, 14:35)Gata napisał(a): Witam wszystkich.
Trochę podczytywałam forum, bo można się od Was wiele nauczyć.
Jeśli o mnie chodzi,to za miesiąc minie rok od pojawienia się u mnie objawów.
Któregoś dnia, w pracy, nagle zaczęła mi drętwieć część wargi, potem wrażenie to rozszerzyło się na część policzka .Następnego ranka miałam już zdrętwiałą skórę połowy twarzy,głowy i języka..
Oczywiście poczekałam tydzień -dwa aż mi przejdzie.. Oczko W końcu poszłam do neurologa.Pani doktor zleciła badania krwi łącznie z przeciwciałami w kierunku boreliozy,dała skierowanie na rezonans i receptę na preparat z witaminami B.We krwi wyszło wszystko ok,a na rezonans czekałam 2 miesiące.W międzyczasie obszar zdrętwienie i mrowienia zmniejszył się.Gdy  poszłam zrobić rezonans w ostatnim momencie padła decyzja,żeby podać też kontrast, mimo że na skierowaniu nie wspomniano o tym. Wynik-liczne zmiany demielinizacyjne,w tym jedna ulegająca wzmocnieniu po podaniu kontrastu.Neurolog dała mi skierowanie do szpitala, żeby zrobić punkcję lędźwiową.
W szpitalu zrobiono mi 3 wlewy z solumedrolu,ale niedoczulica części policzka już została.W płynie mózgowo-rdzeniowym-obecność prążków oligoklonalnych,chociaż jeszcze przed wynikami ,na podstawie rezonansu i objawów postawiono mi już diagnozę SM..Stwierdzono,że ponieważ mój przebieg jest łagodny,można poczekać z lekami do drugiego rzutu albo powtórzyć za rok rezonans..Od lutego tego roku mam więc diagnozę. Potem zaczęłam czytać,konsultowałam się u 2 innych neurologów i powiedziano mi,że nie ma co czekać. Zaproponowano mi program leków. W rezonansie wykonywanym przed przystąpieniem do programu , pojawiło się nowe aktywne ognisko..
Od czerwca jestem na Copaxone.Nie jest źle.
Chyba trochę się boję czy zbliżający się październik coś przyniesie..
Wydaje mi się,że niewiele się zmieniło od diagnozy.Mój stan jest porównywalny.Być może częściej mam zachwiania równowagi (mam ognisko na terenie móżdżku).Może miewam problemy z koncentracją i logicznym myśleniem,zdarza mi się przekręcać słowa..a może tylko się tego doszukuję na siłę   Oczko .
Pracuję w tym samym miejscu, aczkolwiek jest to praca wymagająca dużego wysiłku fizycznego i przede wszystkim umysłowego..Atmosfera jest  stresująca..Pracodawcy wiedzą o mojej chorobie.Myślę, że póki funkcjonuję "normalnie",nie będzie problemów...Ja chciałabym zmienić pracę,ale to może być trudne...bliżej mi już do czterdziestki niż trzydziestki...niestety...  Smutny
Przepraszam, chyba się za bardzo rozpisałam..Nie mam za bardzo z kim podzielić się tym wszystkim..

Cześć Gata. W październiku masz kontrolny rezonans czy boisz się rocznicy choroby? Nie ma co się stresować na zapas. Będzie dobrze! Uśmiech
Odpowiedz
#5
Witaj Gata.
Nie ma się co stresować, bo co ma być to będzie. I tak tego nie zmienisz, więc myśl tylko pozytywnie
Odpowiedz
#6
Dzięki Chris82 i Mufa.Wiem, że stres mi nie pomoże, ale taką mam naturę.Próbuję wyluzować,ale idzie mi to z różnym skutkiem.
Tak, boję się tego października , bo w zeszłym roku pojawiły się objawy..Pamiętam,że wtedy też bywało tak jakoś wyjątkowo ciepło.
No ale zobaczymy,na razie nie jest źle.
Pierwszy kontrolny rezonans będę miała w listopadzie.
Odpowiedz
#7
Witaj Gata Uśmiech
Odpowiedz
#8
Dzień dobry, Gata Uśmiech 
Najlepiej jest myśleć o dniu dzisiejszym, w SM myślenie o tym, co będzie, i planowanie czegoś na dłuższą metę jest po pierwsze, stresujące, a po drugie, bez sensu Język
Odpowiedz
#9
Witaj Gata Uśmiech Czasami choroba weryfikuje Nasze plany i zmusza Nas do szukania nowych rozwiązań, które paradoksalnie mogą zmienić Nasze życie na lepsze. Warto pomyśleć o sobie i być bardziej egoistycznym. Także szukaj nowej pracy . Trzymam mocno kciuki aby się udało Uśmiech
Odpowiedz
#10
Język 
Bardzo dziękuję wszystkim za powitanie i słowa otuchy Uśmiech
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości