Ocena wątku:
  • 9 głosów - średnia: 4.56
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Mój dzisiejszy nastroj
Kiedyś było po prostu inaczej. Chciałam do kogoś wpaść na pogaduchy, to po prostu szlam i tyle. Najwyżej kogoś nie było w domu. 
Bez zapowiadania się z miesięcznym wypraedzeniem. Ludzie mieli więcej czasu dla siebie. A teraz? Dzieciaki się nie odwiedzają, bo jest messenger. Jak już ktoś do kogoś przychodzi to absolutnie nie do domu, bo w domu to obciach. Taki dziwny jest ten świat. Bardzo dziwny. Nawet podwórek nie ma, bo nikt nie wychodzi się bawić. My po szkole całe popołudnia spędzaliśmy na podwórku. Czy to lato czy zima. Zawsze było co robić. I nikt się nie martwił, że komuś się coś stanie. Po prostu się bawiliśmy. I komórek nie było.
Nadzieja jest płomieniem który  migoce, ale nie gaśnie... 
Odpowiedz
To jest racja. Kiedyś było inaczej. Było o wiele fajniej.

A ja wczoraj zaczęłam sezon morsowania. Było świetnie. Woda była taka ciepła Oczko
Umysł przypomina żyzny ogród, którym trzeba się codziennie zajmować, aby kwitł. - A. de Mello
Odpowiedz
(20-11-2022, 17:15)Bubka napisał(a): To jest racja. Kiedyś było inaczej. Było o wiele fajniej.

A ja wczoraj zaczęłam sezon morsowania. Było świetnie. Woda była taka ciepła Oczko

Bubka, nie przerażaj mnie proszę :-D
Odpowiedz
Bubka, podziwiam. Moja koleżanka morsuje w Szklarskiej, w wodospadzie. Tylko nie pamiętam w którym. Ale zimno się robi od samego patrzenia, chociaż ponoć to bardzo zdrowe.
Nadzieja jest płomieniem który  migoce, ale nie gaśnie... 
Odpowiedz
Nie jest to takie straszne jak się wydaje. W Przesiece zapewne, tam dużo osób jeździ morsować.
Umysł przypomina żyzny ogród, którym trzeba się codziennie zajmować, aby kwitł. - A. de Mello
Odpowiedz
Mnie już drugi tydzień choroba nie odpuszcza. Bo długich debatach nad połknięciem antybiotyku byłam zmuszona. Natomiast od soboty czułam się zdrowa i znów to tu to tam.. efekt jest taki że dziś leże i płacze i myślę że to SM to jednak nic. I właśnie tak jak piszecie te dzisiejsze czasy nawet nie pozwalają choremu na porządne wyzdrowienie... Trzeba gonić dalej. Efekty są opłakane.
Odpowiedz
Muzyka 
Ja taka durna byłam, że nigdy nie było dobrego czasu na chorowanie. I tak sobie chodziłam do pracy z gorączką, zaslumpiona, z bolącym gardłem. Bo to 10, wypłaty, nie ma tego kto zrobić. Potem ZUS, podatek, PFRON, zlecenia i ja durna, chora pracowałam. Doszło do tego, że jak sobie nogi powykrecalam, to mi biuro do domu przywieźli. Mądre to było? NIE!!! Dziecko też zawsze z babcią siedziało chore, bo durna matka musiała pracować. Icza skończyło się na tym, że koleżaneczki w tajmnicy i za moimi plecami kupiły program kadrowo - płacowy, który nie nadawał się do niczego. Nawet umów nie generował. I to mnie wykończyło. Stres był okropny. Nie mogłam spać po nocach. W końcu zmądrzałam. Poszłam na chorobowe. Foch był straszny, ale miałam zwyczajnie dość.
Nadzieja jest płomieniem który  migoce, ale nie gaśnie... 
Odpowiedz
Akinom no to najgorsze. Tylko były w.miare normalne czasu do 2019. Jakby mi ktoś opowiedział jak się porobi na świecie to myślę ze 5 lat wcześniej nie zdecydowalibyśmy się na drugie dziecko... Z dziećmi siedzę ciągle więc daje z siebie co moge. Niestety nie mam gdzie ich "podrzucić" nawet bym nie chciała bo są dla mnie najważniejsze w życiu i chce z nimi budować zdrowa fajna relacje. Źle się czuje znowu. I tylko modlę żeby nie musieć iść pod nóż Smutny
Odpowiedz
Kurcze widzę że u każdego podobnie. Nastała zima i od razu problemów co nie miara. Co z mama e-smka? Dobrze już ? Tak właśnie my z SM potem każda "sytuację" musimy odchorowac podwójnie ... Ja też próbuje na spokojnie podejść do sytuacji i chyba że już to udało mi się przerobić w głowie to jutro pojadę do szpitala... Co do pożycia partnerskiego my też już 12 lat w tandemie jedziemy na tym rowerze.. myślę że zodiak to mało istotne bo znam też dużo bardziej wybuchowych strzelców od mojego męża a w tym wypadku to ja jestem tykającą bomba... Oczko
Odpowiedz
(21-11-2022, 21:24)Lusia98 napisał(a): Akinom no to najgorsze. Tylko były w.miare normalne czasu do 2019. Jakby mi ktoś opowiedział jak się porobi na świecie to myślę ze 5 lat wcześniej nie zdecydowalibyśmy się na drugie dziecko... Z dziećmi siedzę ciągle więc daje z siebie co moge. Niestety nie mam gdzie ich "podrzucić" nawet bym nie chciała bo są dla mnie najważniejsze w życiu i chce z nimi budować zdrowa fajna relacje. Źle się czuje znowu. I tylko modlę żeby nie musieć iść pod nóż Smutny

Ja młoda zostawiialam z babcią wtedy, kiedy wydawało mi się że muszę, bo praca. Przestałam chodzić na imprezy itp., bo jakoś tak mi nie pasowało, żeby ją gdziekolwiek podrzucać niepotrzebnie. Z długo na nią czekałam. 
A teraz widzę, że ludzie się nie krępują. Impreza ważniejsza od dziecka. Praca w sobotę ważniejsza od dziecka. I serio szlak mnie trafia, jak pasierbica mojego brata pięknie wykorzystuje moja mamę, a ta nie potrafi odmówić w imię dobrych stosunków rodzinnych. Stać ich na opiekunkę, ale po co? Mają babcie za free. Tylko dziwne, że prawdziwa babcia i mój braciszek dziadzus też nie mają przeważnie czasu.
Nadzieja jest płomieniem który  migoce, ale nie gaśnie... 
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 11 gości