Liczba postów: 1 130
Liczba wątków: 13
Dołączył: Cze 2020
Reputacja:
21
A u mnie po burzy. Przyszła sobie tak od niechcenia, gdzieś tam zagrzmiało, błysnęło i nagle w ciągu minuty zrobiło się czarno, zaczęło wiać i lać. Powywracało mi kwiaty na tarasie. Waleczne wilczyce podkuliły ogony, a Tolka już z daleka słyszałam, jak się drze, że zmókł. Na ten moment nie mamy prądu w połowie gniazdek - podobno mają to usunąć za jakąś godzinę.
Liczba postów: 2 571
Liczba wątków: 33
Dołączył: Lut 2018
Reputacja:
20
Wróciłam z Pogorzelicy. Pogoda była wymarzona. Schody pokonywane po kilka razy dziennie. Dopiero teraz czuję zmęczenie i bol całego ciała. Ale co tam...
Nadzieja jest płomieniem który migoce, ale nie gaśnie...
Liczba postów: 1 400
Liczba wątków: 10
Dołączył: Lis 2017
Reputacja:
17
Super Akimon.
A ja dzisiaj o 3 nad ranem miałam 39,7 gorączki i paraliż ciała. Nie mogłam się podniesc z łóżka. Usiadłam i plakalam
Umysł przypomina żyzny ogród, którym trzeba się codziennie zajmować, aby kwitł. - A. de Mello
Liczba postów: 551
Liczba wątków: 3
Dołączył: Cze 2017
Reputacja:
6
Bubka zdrowiej szybko mam nadzieję że już ci lepiej.
Ja byłam wczoraj na grzybach dziś kureczki były....za to płacze nad swoją głupotą bo nasiałam, fajna robota w ogródku a teraz słoiki nie kończąca się opowieść.... najgorsze że robie wszystko pierwszy raz i nie wiem co z tego wyjdzie....sprawdzone przepisy na różne przetwory mile widziane
Liczba postów: 1 130
Liczba wątków: 13
Dołączył: Cze 2020
Reputacja:
21
(28-08-2023, 09:17)Akinom napisał(a): Wróciłam z Pogorzelicy. Pogoda była wymarzona. Schody pokonywane po kilka razy dziennie. Dopiero teraz czuję zmęczenie i bol całego ciała. Ale co tam... To super, że miałaś dobrą pogodę, a w Pogorzelicy bywałam, jak byłam w podstawówce.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Bubka, zdrówka życzę i mam nadzieję, że już lepiej.
------------------------------------------------------------------
Benitko, mam jakieś tam przepisy, poszukam, bo sama bardzo dawno temu robiłam słoiki i to wszelakiego rodzaju, ale napisz jakie masz produkty.
-------------------
A my z Mirkiem w niedzielę wróciliśmy ze zlotu - 25 lat klubu. Było, jak zwykle super - pełno ludzi z wszystkich oddziałów w Polsce i z Niemiec. Muza na żywo, strasznie miłe spotkania i rozmowy do rana,a miejsce piękne, bo nad Bugiem ogromny ośrodek. Pogoda także dopisała.
Ale na razie nasze konkretne wakacje stoją pod dużym znakiem zapytania i prawdę mówiąc nawet o nich nie myślimy, bo tato męża jest bardzo chory. Po 15 latach wznowił się nowotwór płuca, przeszedł radioterapię, która coś tam pomogła, a wczoraj został przyjęty na onkologię, bo chcą podać chemię. Po badaniach wyszło, że ma ostrą niewydolność serca, chemia odpada i mają zastosować jakieś inne leczenie. Na prawdę wierzę, że wywinie się z tego tak, jak poprzednio.
Liczba postów: 1 400
Liczba wątków: 10
Dołączył: Lis 2017
Reputacja:
17
Tak ze mną jest lepiej. Dopadło mnie zatrucie pokarmowe, a gorączką chyba trochę ugotowała mój mózg i ścięła biało w organizmie. Dzisiaj odpoczęłam, wyspałam się, jutro powtórka wyników, USG brzucha i w czwartek do pracy. Będę intensywne dni bo za tydzień mam audyt :/ jak ja tego nie lubię.
Yasmina to trzymam kciuki za teścia, oby wszystko poszło w dobra stronę.
Umysł przypomina żyzny ogród, którym trzeba się codziennie zajmować, aby kwitł. - A. de Mello
Liczba postów: 551
Liczba wątków: 3
Dołączył: Cze 2017
Reputacja:
6
Cieszę się Bubka że już lepiej 
Yasminko też trzymam kciuki za teścia.
A mam żółta fasolkę, od groma pomidorów i ogórki i zielsko i marchew .
Liczba postów: 630
Liczba wątków: 3
Dołączył: Mar 2021
Reputacja:
9
02-09-2023, 12:04
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 03-09-2023, 11:02 przez Tosiia.)
Mojego meza porzadna angina dopadla. Ja na szczescie uchronilam sie przed jakakolwiek infekcja. Leki jak na razie nie obnizyly w zaden sposob mojej odpornosci i mam nadzieje, ze tak pozostanie. Wlasnie mi mija rok na Kesimpcie.
Teraz moj maz wyjechal na tydzien, ale czasami dobrze jest pobyc samej.
Byly upaly, potem deszcze, a od dzis piekna i sloneczna pogoda zapowiadana na kilka dni (moze tygodni) - chce wrocic do biegania, ale cos motywacja bardzo mi spadla po tak dlugiej przerwie ...
EDIT: biegalam! bylo ciezko po miesiacy przerwy, nogi ciezkie i jakby nie chcialy nawet isc, ale w sumie 7 km zrobilam (bieg + marsz)
Liczba postów: 1 130
Liczba wątków: 13
Dołączył: Cze 2020
Reputacja:
21
Liczba postów: 551
Liczba wątków: 3
Dołączył: Cze 2017
Reputacja:
6
Yasminko będzie dobrze mam nadzieję i ty też o sobie nie zapominaj, bo tyle ile już o Tobie wiemy to że myślisz o wszystkich a o sobie czasem jak musisz  obyś się poczuła lepiej i dbaj o siebie
Ja wczoraj byłam na skalnym stole, wchodzi się od Sowiej przełęczy. Trasa z przełęczy Okraj nie bardzo trudna....normalnie. Wejście dosyć strome na końcu, ale bez dramatu....no ale do rzeczy.....tak mnie wku....prawa noga że mam czasem ochotę krzyczeć..... mało że wkładam dwa razy więcej siły żeby męda była u góry to jeszcze mi zawsze gdzieś zachaczy.... normalnie mi się udaje, ale wczoraj glebę jedną zaliczyłam...na kolanka i w miarę szybko się zebrałam i nie dużo osób koło mnie było, ale myślałam że szlak mnie trafi ... wymyślają protezy itp...nie mogą wymyśleć czegoś co usprawni to chodzenie?! Ach czasem słów brak. Kocham góry i przed ciążą jeszcze w Austrii pięć szczytów z Karawendelweg zrobiłam z mężem, a teraz czuję się jak obciążenie....mój mąż plecak z małą i wszystko targa a ja sama z kijkami i jak mam takie dni że ta noga nie współpracuje to mnie czasem załamka łapie, tym bardziej że nic od rana nie zapowiada tego że to gorszy dzień....
|