16-04-2024, 21:42
Bubka super ! ! !
cieszę się, że Ci tak dobrze poszło, następnym razem będzie jeszcze lepiej
cieszę się, że Ci tak dobrze poszło, następnym razem będzie jeszcze lepiej
|
Mój dzisiejszy nastroj
|
|
16-04-2024, 21:42
Bubka super ! ! !
cieszę się, że Ci tak dobrze poszło, następnym razem będzie jeszcze lepiej
16-04-2024, 22:15
Mam taką nadzieję. Za to dzisiaj już po 9 zwolniłam się do domu. Nie dość, że nie mogłam się w ogóle zagrzać, normalnie trzęsło mnie z zimna, ból głowy i mega osłabienie. Przyjechałam, zjadłam śniadanie i usnęłam chyba na 3 godzin a jak wstałam to byłam jeszcze bardziej słaba. Później mi trochę przeszło a teraz znowu zimno. Gorączki nie miałam. Idę jutro do lekarza. Wezmę L4 i po prostu odpocznę. Chociaż ja tak bardzo nie lubię chodzić na zwolnienia.
Umysł przypomina żyzny ogród, którym trzeba się codziennie zajmować, aby kwitł. - A. de Mello
17-04-2024, 06:47
Bubka, czasem trzeba przystopować. Tez nie lubiłam zwolnien, a teraz, z perspektywy czasu widzę, że bardzo źle robiłam. Bylo, minęło, nie wróci. Ale za mądre to nie było, niestety.
Nadzieja jest płomieniem który migoce, ale nie gaśnie...
17-04-2024, 07:33
Bubka, myślę że Akinom ma rację, nie ma co, masz opcję iść na L4 to korzystaj i się regeneruj. Też miałem podejście że dam radę, jeszcze wytrzymam te 4 miesiące, nie pójdę na zwolnienie ani do szpitala i się doigrałem rzutu z wykręceniem palców u rąk i już musiałem iść na oddział neurologiczny. Nie ma co patrzeć co było, patrzmy teraz żeby nie popełniać tych samych błędów
17-04-2024, 13:25
Bubka tak to działa właśnie.. po super okresie nadchodzi znowu załamanie formy albo jakiś wirus... Ja też tak mam że w zeszłym tygodniu mogłam góry przenosić a w tym odbiór dziecka z przedszkola to mega wyzwanie.. dużo zdrówka Ci życzę
Tez tak mam. Nieraz jest tak, że ja się budzę zmęczona i nie wiem czym. I ostatnio znowu wsłyszę, że przesadzam. Wczoraj miałam o to jazde. Jak w poniedziałek zostałam zostawiona sama sobie z hydraulikiem, burdelem w ciagu technicznym i musiałam miejsce zrobić, bo mi licznik przenosili, to było dobrze. Bo sama wywalilam wszystko ( a lekkie nie było), sama zdemontowalam polki, sama targalam kamyki do akwarium, to było dobrze. A wczoraj nie zareagowalam prawidłowo jak kot się zaczepil o lozko pazurem, to już źle i obraza majestatu. A ja raz, ze się boję kota dotykać zeby mu krzydwdy nie zrobic a dwa nie widze za dobrze, to i tak bym nie pomogla. I jeszcze się córce dostalo, ze krzyczy. No krzyczy bo się wystraszyla. Nienawidzę przenoszenia zachowan z korpo do domu i zachowywania się jak niespelniony pan kierownik, którym się nigdy nie zostanie. Ech, życie. Niestety, nie należę do osób, które się nad sobą uzalaja i narzekają na wszystko. Nie umiem tak, ale chyba powinnam, bo jak już faktycznie nie daje rady to i tak jest to odbierane źle. Kazdemu wolno się źle czuć tylko nie mnie.
Nadzieja jest płomieniem który migoce, ale nie gaśnie...
17-04-2024, 19:37
Do końca tygodnia mam zwolnienie. Powiedział, że to coś wirusowego ale gdyby pojawiła się gorączka to mam przyjść po antybiotyk.
Umysł przypomina żyzny ogród, którym trzeba się codziennie zajmować, aby kwitł. - A. de Mello
18-04-2024, 05:19
I dobrze. Odpoczywaj.
Nadzieja jest płomieniem który migoce, ale nie gaśnie...
Zawsze mialam wyrzuty sumienia jak bralam L4 (kiedy juz naprawde musialam) .. nie wiem czy to wychowanie? brak szacunku do siebie i swojego zdrowia? stawianie innych na pierwszym miejscu (a nie siebie)? fakt, ze zawiode innych? strach przed pokazaniem 'slabosci'? trudno okreslic czemu tak jest ...
Bubka odpoczywaj! Akinom ... moj maz jeszcze przed diagnoza mial tendencje do podwazania mojego zlego/gorszego samopoczucia czy zmeczenia i zreszta kazdy moj byly chlopak takze. Na szczescie to sie zmienilo.
18-04-2024, 10:40
Tosiia, bo człowiek to madrzeje, ale po fakcie. Ja teraz bardzo żałuję że nie chodzilam na zwolnienia. Bo zawsze mi było ludzi szkoda, ze wypłaty nie będzie miał kto naliczyc, umów porobic. Jak już mnie na dobre poskladalo to się na mnie poobrazali, bo jak to.
A maz, jak mąż. Bardzo dobrze mu idzie podważanie mojego samopoczucia. On miał 10 lat temu udar i to go strasznie zmienilo. Od czasu do czasu ma mniejsze lub większe odpaly. Wczoraj ostentacyjnie nie zjadł obiadu, tylko sobie jakiejs kiełbasy nasmażył. Kotu piasku nie wymienil. Zrobiłam to, ale ja się nie mogę schylać i prawie się zabiłam. No ale cóż ... Jakoś trzeba przeżyć.
Nadzieja jest płomieniem który migoce, ale nie gaśnie...
|
|
« Starszy wątek | Nowszy wątek »
|