Liczba postów: 2 571
Liczba wątków: 33
Dołączył: Lut 2018
Reputacja:
20
Lusia, to przerąbane w ta zla strone. Ja teraz cierpię, bo mam czarny bez kwitnacy przed balkonem. On smierdzi potem. Nie trawię tego zapachu. Mam nadzieję że szybko przekwitnie.
Nadzieja jest płomieniem który migoce, ale nie gaśnie...
Liczba postów: 854
Liczba wątków: 1
Dołączył: Paż 2021
Reputacja:
10
04-05-2024, 22:07
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-05-2024, 22:12 przez Lusia98.)
Tomek jest upał więc chyba więcej się pocę ale w sumie na chorobę to jest inny rodzaj "pocenia się". Ogólnie te gorsze dni miałam jakieś 3 tyg temu, a teraz wychodziłam już na prostą tylko kaszel wredny Nas dręczy i to taki inny, dziwny. Ale no myślałam że już jest lepiej a tu boom jestem na wakacjach i zero czucia... Faktycznie golonko jadłam z chrzanem co lekko szczypalo mnie w nos i tyle. Przekichane. Akinom bez też mi od zawsze śmierdział ale im bliżej 40stki tym bardziej lubiłam. Właśnie taki bez, lubczyk czy pietruszkę no i zapach świeżo skoszonej trawy. Eh no co poradzić. Żyję i tyle. Zawsze może być gorzej
Ogólnie z całym szacunkiem dla kotków i piesków w domu też bym nie zniosła.. raz czy dwa ktoś z gości mi kiedyś przyprowadził i no ciężko było mi wytrzymać 2h.. potem pranie i szorowanie podłóg. Zapachu piwa i tytoniu nienawidzę, dwa zawsze wietrzę rano mieszkanie. Ale to przeszłość . Dam znać jak kiedyś mi wróci w końcu mój zmysł smaku i węchu. Pamiętam jak mnie neurolog straszył przy pierwszym rzucie że tak mi zostanie(bez leczenia) teraz też czuje lekki stresik i te słowa mi w głowie brzmią
Liczba postów: 2 571
Liczba wątków: 33
Dołączył: Lut 2018
Reputacja:
20
A mi się z ranca stało coś bardzo dziwnego. Zaczęłam zgrzytac zebami, tylko lewa strona szczeki i to bylo nie do zatrzymania. Językiem próbowałam to powstrzymać, ale się nie dało. Do tego wszystkiego dołączył lewy kciuk. Chodzil przez jakiś czas sam :góra - dol, góra - dol. I jak z niczego się to zaczęło, tak z niczego się skończyło. Nie wiem co to za dziwne zjawisko.
Nadzieja jest płomieniem który migoce, ale nie gaśnie...
Liczba postów: 72
Liczba wątków: 2
Dołączył: Kwi 2024
Reputacja:
1
05-05-2024, 09:15
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-05-2024, 09:18 przez ToMeK71.)
Lusia, z tym kaszlem " w dzisiejszych czasach " jest coś dziwnego, ziomek 2 miesiące miał sam kaszel, bez gorączki i ledwo oddychał, drugi, miesiąc też sam kaszel bez gorączki, jakoś im przeszło. Ja na szczęście mam spokój. A jak się pocisz to dobrze, mnie jak walnęło 3 lata temu to przez te 2 miechy nie szło się w ogóle spocić, nawet jak już na siłę na rowerze stacjonarnym próbowałem.. a gorączkę miałem cały czas na poziomie 35,2 - 35,5 stopni.. miałem wrażenie że organizm kompletnie nie był w stanie walczyć z tym gównem, dlatego mnie tak długo trzymało, nawet woskowiny w uszach nie miałem 2 miechy, kompletne zero wydzielania jakichkolwiek substancji przez organizm, to była masakra.. miałem przerąbaną " wersję broni biologicznej " . Na szczęście jakoś udało się przeżyć
Akinom, kurde coś po nerwach z lewej strony może poszło, jakiś impuls czy jak to inaczej nazwać.. dobrze, że Ci przeszło !
Liczba postów: 630
Liczba wątków: 3
Dołączył: Mar 2021
Reputacja:
9
05-05-2024, 10:08
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-05-2024, 11:26 przez Tosiia.)
ojej Akinom! :o co to SM potrafi odwalic ...
ToMeK71 albo te wirusy sa dziwne albo nasza odpornosc, bo mi nawet ostatnio katar utrzymywal sie 2 tygodnie juz po wyleczeniu przeziebienia.
Tak bym chciala miec pozytywne nastawienie do zycia, brac zycie w wersji dzien po dniu, zyc terazniejszoscia i niby pracuje nad soba i nie jest tak ze 'chce a nic nie robie', ale efekt jest taki, ze mam tyle zalu w sobie, bo zaczynam rozpamietywac dziecinstwo, przeszlosc itd. Nie wiem jak wyjsc z tego. Musze sobie jakis cel wyznaczyc i do niego dazyc bo inaczej moje mysli mimowolnie wedruja w kierunku ktory tylko mi szkodzi a nie pomaga ...
Liczba postów: 72
Liczba wątków: 2
Dołączył: Kwi 2024
Reputacja:
1
Tosia, znam to z autopsji, ciężkie życie i dzieciństwo zostawia skazy na całe życie, też cały czas się uczę z nimi walczyć, zbyt wiele życia już straciłem na rozpamiętywanie i rycie sobie głowy tym co było i tym co " może być ".. wiadomo nie jest lekko, z dnia na dzień całkowicie się nam na pstryknięcie nie odmieni ale trzeba próbować i się nie poddawać. Małymi kroczkami, powoli do przodu  Od kilku miesięcy intensywnie nad sobą pracuję, pierwsze efekty już widzę, ale to dopiero początek drogi, którą wybrałem sam. Najciężej wyzbyć się starych schematycznych myśli.. ale cały czas staram się rozmawiać sam ze sobą w środku, żeby nastąpiła pełna ewolucja ducha i umysłu, czuję że idę w dobrym kierunku  i życzę Ci z całego serca, żeby Tobie również się polepszyło, żeby Twój wewnętrzny, niczym nie zagłuszony głos pokierował Cię we właściwą stronę !!!
Duch już wie, teraz czas na umysł
Liczba postów: 2 571
Liczba wątków: 33
Dołączył: Lut 2018
Reputacja:
20
05-05-2024, 12:04
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-05-2024, 12:09 przez Akinom.)
Ja to mam teraz stresa, bo jakies nawałnice i inne cuda na popołudnie i wieczór w okolicach Wrocławia zapowiadają. Na 20 mam rezonans w wojskowym i mam nadzieję, że nagle nie odetnie zasilania hahaha. Bo raz miałam pole widzenia, zaczęła się burza i jak pierdyklo to było po badaniu :-)
Tosiia, potwory z dzieciństwa niestety często powracają. Człowiek stara się zapomnieć o pewnych rzeczach, wydaje się ze juz jest dobrze, ze odeszly ale wracają w najmniej spodziewanym momencie. Tak już chyba jesteśmy skunstruowani, że pewnych spraw nie da się całkowicie wyprzec.
Nadzieja jest płomieniem który migoce, ale nie gaśnie...
Liczba postów: 72
Liczba wątków: 2
Dołączył: Kwi 2024
Reputacja:
1
Akinom, no to żeby udało się bez zwarcia badanko hehe  może przejdzie bokiem. Ja jutro też tam muszę się znaleźć, tyle że z rana na wojskową komisję lekarską.
Liczba postów: 2 571
Liczba wątków: 33
Dołączył: Lut 2018
Reputacja:
20
Już ponoć w Skytower wali ?, a to jakby niedaleko hahaha. Tylko jak się wcześniej coś rypnie to mogliby chociaż zadzwonic.
Nadzieja jest płomieniem który migoce, ale nie gaśnie...
Liczba postów: 1 400
Liczba wątków: 10
Dołączył: Lis 2017
Reputacja:
17
05-05-2024, 14:05
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-05-2024, 14:06 przez Bubka.)
Witajcie. Wczoraj wróciłam z nad jeziora było fajnie, wypoczęłam, książkę przeczytałam i nawet zrobiłam 2.5 km na nogach, ale im bliżej było do domu to było gorzej. Moje ciało robi się słabsze z prawej strony, noga nie chce coraz bardziej współpracować, a ciało robi się ściśnięte. Boje się tego wszystkiego. W środę jadę do szpitala. Zobaczymy co się wydarzy. Mam nadzieję, że zmienia mi leki i że to co się dzieje z moim organizmem potraktują jako rzut i coś z tym zrobią.
Tosia trzymaj się. Wiem, że jest czasami ciężko, też w ostatnim czasie mam gorsze dni. A myśli schodzą na najgorsza możliwa wersję.
Jakbym nie miała wizyty w środę to jutro poszłabym do szpitala.
Umysł przypomina żyzny ogród, którym trzeba się codziennie zajmować, aby kwitł. - A. de Mello
|