Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
I'm Celine Dion
#1
Ostatnio obejrzałam w sumie głośny dokument o Celine Dion i jej chorobie (zespół sztywności uogólnionej), szczególnie po jej występie na otwarciu Olimpiady. Odebrałam go jakoś bardzo osobiście, chociaż pokazana tam choroba jest inna. Natomiast sama śpiewam, co prawda tylko dla siebie, ale za to łatwiej było mi niektóre rzeczy zrozumieć.

Wspominam o tym, bo oczywiście pod dokumentem pojawiło się wiele komentarzy i nawet obejrzałam jedną polską recenzję na YouTube. I jakoś uważam, że wiele z tych komentarzy jest krzywdzące. Zdaję też sobie sprawę, że nie wszystko w tym dokumencie pewnie było naturalne, zawsze jest jakiś scenariusz, ale zarzucanie jej, że ta choroba to jakiś przekręt, żeby uzyskać tylko finansowe korzysci uważam nie na miejscu.

Do tego wśród komentujacych są sami znawcy i przytaczają "mocne" argumenty:
- przecież to normalne, że na starość się choruje (artystka ma 56 lat)
- to wygląda na wypalenie zawodowe i problemy z głową (bierze Valium)
- czemu nagle po śmierci męża zaczęła mocno chorować?

Przez większość dokuementu ryczałam. Po prostu tak mam, wysoki poziom empatii i jak pojawiają się emocje to jakoś trzeba odreagować. A te emocje pojawiły się w zrozumieniu. Niektóre elementy choroby przypominały mi SM. Dla mnie główną tragedią bohaterki jest ograniczenie wydobycia głosu z powodu skurczów mięśni krtani/gardła, które są konsekwencją choroby. I dokładnie wiem, że napięcie uniemożliwia wydobycie prawidłowego dźwięku, dlatego jak sobie myślę, że skoro Celine przez chorobę nic z tym nie może zrobić to może być tragedią, rzeczą z którą trudno się pogodzić. Tym bardziej, że głos to jej życie i praca. I tu trochę przypomina to SM, które czasem też może zabrać marzenia. Owszem można, a nawet trzeba się rehabilitować, ale może się zdarzyć, że nie wróci do początkowego stanu.

A zdziwienie komentujących, że nagle po śmierci męża o chorobie artystki robi się głośno to osobiście mnie wkurza. Akurat przy SM, często przed rzutem pojawił się jakiś duży stres. U mnie pierwszy rzut wywołał przewlekły stres związany z frustracją, a drugi rzut strasznie trudne zakończenie związku. I tak dopiero po wielkim stresie ataki różnych chorób mogą się pogłębiać. Więc zdziwienie recenzenta mówi mi tylko o jego niewiedzy.

Jedyna smutna refleksja po tym dokumencie to taka, że choroba osoby bogatej wygląda trochę inaczej niż zwykłych osób bez ogromnych zasobów finansowych. Piosenkarka ma swojego fizjoterapeutę, który przychodzi do domu, kroplówkę dostaję w domowym zaciszu od prywatnej pielęgniarki, ma szofera i inne udogodnienia o których zwykły człowiek może tylko pomarzyć. No i ma swój dokument. Ale jak się okazuje choroba nie ocenia ludzi po zawartości portfela, każdy może zachorować na jakieś paskudztwo i zawsze to będzie trudne.

Trudno też winić ludzi, którzy bagatelizują objawy i trudności związane z czyimś chorowaniem. Nie da się też mieć wiedzy na temat wszystkich schorzeń. Ja jestem taka mądra, bo choroba zmusiła do zdobywania wiedzy o SM. Ale to też ograniczenie, bo dalej są choroby nawet dla mnie nie zrozumiałe. 

Pytanie czy ktoś z Was widział dokument ma podobne przemyślenia, czy całkowicie się ze mną nie zgadza?
Odpowiedz
#2
Konga, taka mała prośba - w tym temacie istnieje już wątek o filmach, następnym razem przejrzyj proszę obecne wątki - to tylko dla utrzymania porządku na forum Uśmiech .
Odpowiedz
#3
Hejka. Ja przymierzałam sie żeby obejrzeć ten dokument ale odpuściłam , chyba wole oglądać wesołe, zabawne i pozytywne historie . Celine Dion uwielbiam od wielu lat, mialam pójść na koncert kulka lat temu i niestety zostaly odwołane. Jest mi bardzo ale to bardzo jej szkoda, choroba obiera jej to co kocha najbardziej i to co tak świetnie jej wychodzi. Wiedzialam że będę ryczeć tak jak Ty , wiec po co mi te smutki, wystarczy mi moich własnych dramatów

A gadaniem innych ludzi i wrednych komentarzy ignorantów nigdy sie nie przejmowalam, nawet tych śmieci nie czytam bo znowu - po co mi cudza żółć, niech sie sam nią dławi

Pozdrawiam
Odpowiedz
#4
Mój kot był dość wybredny, jeśli chodzi o to, co jadł, ale dzięki karmie /link usunięty/  Mokra karma dla kotów w Baskerville , którą kupiłam w tym sklepie, znalazłam idealną opcję. Zamówienia zawsze przychodzą szybko, a produkty są świeże. To świetny sklep, z którym planuję współpracować w przyszłości, ponieważ ma wszystko, czego potrzebuję dla mojego zwierzaka.

Post edytowałam i usunęłam link. Kolejne ostrzeżenie.
Odpowiedz
#5
Konga, bo o tym, że "stres zabija" to ludzie dowiadują się najczęściej będąc w sytuacji podobnej do naszej. Dla całej reszty (no... większości) to jakaś niestworzona historia. Wydumana by osiągnąć jakiś cel. A dla celebrytów jest to tym gorsze, że podlegają oni nie tylko hejtowi tradycyjnemu ale w przypadku choroby dołączają się również ci od teorii spiskowych, od wiem lepiej czy pomazańców bożych.
Dokumentu nie widziałem, ale pewnie poszukam i obejrzę.
Odpowiedz
#6
Ja niestety wciaz spotykam sie z narracja (niewyrazona bezposrednio oczywiscie), ze to Twoja wina ze zachorowalas ...

Ostatnio jedna dziewczyna zaczela mowic o tym, ze ona o siebie dba, ze robi badania, stosuje profilaktyke, ze dobrze sie odzywia i dba o aktywnosc fizyczna i dzieki temu jest zdrowa. I ze na szczescie wygrala w tej loterii genowej bo u niej w rodzinie nie ma chorob, nie ma rakow itd.

Odebralam to jako - 'nie dbalas o siebie wiec jestes chora'.

Inna osoba na to jak powiedzialam, ze jestem chora i ze czuje ze jednak stres byl tym kulminacyjnym czynnikiem odpowiedziala, ze 'ona na szczescie od zawsze o siebie dbala'.

Tez dbalam o siebie i tej w loterii genowej bylam wygrana (zadnych ciezkich chorob i zadnych rakow czy autommunologicznych chorob itd.) i niestety i SM i rak nieinwazyjny piersi mnie dotknal. Czasami mam wrazenie ze ludzie naprawde nie zdaja sobie sprawy, ze choroba moze spotkac KAZDEGO. Czuje sie urazona jak slysze takie slowa jak to ktos 'zasluzyl sobie na zdrowie swoimi praktykami zdrowotnymi'. Jednak mysle, ze tez przesadzam - ze za bardzo to odbieram personalnie.

Czy przypadkiem tez tak nie myslalam ... ? majac te 20 czy 25 lat? czy tez tak nie myslalam, ze jak osoba jest chora to 'na pewno cos musiala zrobic zle' ... (choc nigdy tego nie wyrazalam) i z jednej strony obecnie bardzo mnie te slowa dotykaja, ale z drugiej chyba tez tak kiedys myslalam ... Zmienilo sie to dopiero jak moja siostra odeszla i zobaczylam jak jej choroba byla 'niezawiniona' a od ludzi slyszelismy, ze 'miala za dobrze' czy to 'na pewno przez niedobory magnezu' itd.
Odpowiedz
#7
Ja to chociaż jestem na dobrej drodze do raka. Mojej babci rodzeństwo i ona sama, jak jeden mąż poumierali na raka. Jeden brat nie zdążył, bo spadł z dachu i się zabił. Z ich dzieci trzy osoby już też pożegnały ten żywot z rakiem. Pozostaje tylko mieć nadzieję, że dziadek miał mocne geny, które dadzą sobie radę z tym dziadostwem. Tyle, że córka siostry dziadka i jej córka, a moja kuzynka też zeszły na raka. I wszystko było zdrowo chowane. I dbało o siebie.
Nadzieja jest płomieniem który  migoce, ale nie gaśnie... 
Odpowiedz
#8
Myślę lepiej nie chwalic się choroba jak nie trzeba.. bo po co.. nie ma żalu w ludziach, a współczuciem często podbuduja swoje Ego.. amen. Najgorsze że mam koleżankę która ciągle mi mówiła oni są zdrowi, oni nie choruja. Oj nie pamiętam kiedy katar miałam i teraz ma dość poważne objawy SM..
U nas znów w okolicy ogromne żniwo zbiera rak Smutny...
Akinom ale Twoi rodzice żyją ? Mają się dobrze ? Z tego co piszesz więc bym nie rozmyślała o tamtym za dużo.. mój tato zmarł krótko po 50 a mama też ma spory pakiet, którym wolałabym nie zostać obdarowana...
Odpowiedz
#9
(17-03-2025, 13:36)Lusia98 napisał(a): Yasmina prowadzenie firmy już nie jest takie proste. Przynajmniej mi się tak wydaje :o.
Konga Akinom mam nadzieję że jeszcze odnajdziecie swoją bratnia - zwierzęcą duszę...
Orchidea Ty masz naprawdę spory Staż SMowy że renta już naprawdę Ci się należy. Trzymam kciuki żeby się udało.
Za parę dni wiosna a u Nas dziś za oknem śnieg :o


(05-05-2025, 22:46)Lusia98 napisał(a): Myślę lepiej nie chwalic się choroba jak nie trzeba.. bo po co.. nie ma żalu w ludziach, a współczuciem często podbuduja swoje Ego.. amen. Najgorsze że mam koleżankę która ciągle mi mówiła oni są zdrowi, oni nie choruja. Oj nie pamiętam kiedy katar miałam i teraz ma dość poważne objawy SM..
U nas znów w okolicy ogromne żniwo zbiera rak Smutny...
Akinom ale Twoi rodzice żyją ? Mają się dobrze ? Z tego co piszesz więc bym nie rozmyślała o tamtym za dużo.. mój tato zmarł krótko po 50 a mama też ma spory pakiet, którym wolałabym nie zostać obdarowana...

Żyją i póki co to nic się nie dzieje. Kiedyś chcieli nas przebadać genetycznie, ale na chęciach się skończyło  Duży uśmiech Szczerze mówiąc to mam to gdzieś. Co ma być, to będzie i tyle. Nie ma co szukać dodatkowej dziury w dupie za przeproszeniem. Moja szwagierka tylko nie może zrozumieć, dlaczego ja nie chodzę do lekarza rodzinnego. No sorry, ale po co mam tam chodzić? Ja już mam neurologa po kokardki. I jakoś tak nie mam radochy z łażenia gdziekolwiek, jak nie muszę. Szczerze, to nie pamiętam już kiedy byłam u rodzinnego  Duży uśmiech
Nadzieja jest płomieniem który  migoce, ale nie gaśnie... 
Odpowiedz
#10
O właśnie. Twoi rodzice przerwali ten łańcuch i tego się trzymaj Uśmiech. Ja w zasadzie nikomu nic nie zazdroszczę, na pewno nie kasy, fajnego auta, czy tam bujnej czupryny. Jedynie kręci mi się łezka w oku jak ktoś ma wspierających rodziców, którzy poklepując po ramieniu powiedzą chociażby dorosłemu dziecku -wszystko będzie dobrze.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości