Ocena wątku:
  • 9 głosów - średnia: 4.56
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Mój dzisiejszy nastroj
(06-05-2025, 10:58)Akinom napisał(a): Brawa dla kici. Siersciuchy są kochane. Ja szukam jakiegoś zwierza. Już żałoba przerobiona i zaczynam tęsknić za futrem. Mam straszne wymagania: mały i nie w żadnym wielopaku. U nas nierealne. Ale wierzę, że kiedyś trafimy na siebie, tak jak to było z Erykiem. Zupełnie przez przypadek.

U mnie minęło już prawie pół roku, a nadal wydaje mi się, że kicia przybiegnie mnie przywitać. Też tęsknie za futrzakiem. Póki co przychodzi jakiś dzikus na michę, ale porywa jedzenie w locie i ucieka.
Odpowiedz
Ja do dziś nie potrafię zamknąć szafy, w której Eryk siedział, jak już było źle. Cały czas wydaje mi się, że wyjdzie. Że przyjdzie na kolana. Ciężko bez niego. Mieliśmy innego kota przez dosłownie chwilę (wieczór i noc), ale go oddałam. To nie był mój kot. Właściciele bardzo się ucieszyli, że mogą go odzyskać. A ja, że mogę go oddać. Oni oddali kota trochę bez zastanowienia i wystarczyła chwila, żeby to zrozumieli.
Nadzieja jest płomieniem który  migoce, ale nie gaśnie... 
Odpowiedz
Bubka takie historie właśnie motywują. Ja jak widzę że od kogoś bije taka pozytywna energia też chętnie zagaduję. Świat jest i tak szary i ponury a większość ludzi to chodzące chmury gradowe. Dobrze że malutka rośnie . Moi też rosną. Syn mnie zaraz przerośnie Uśmiech.
Co do zwierząt znam jedno fajne powiedzenie - im bardziej poznaję ludzi tym bardziej kocham zwierzęta. Nasz psiak to taki staruszek ale szczęśliwy. Córka go uwielbia.
Mnie dziś jakby coś bierze. Takie objawy grypopodobne. Ostatnio dużo stresu,za dużo. Niewiadomo co robić. Czy położyć się do łóżka czy iść do ogródka i to "wychodzić"
Odpowiedz
Byłam na przedłużeniu programu. pani doktor się wygadała, że nie chce mi zabierać tecfidery, bo nie ma pojęcia, jak odstawienie zadziała, a nic innego dla mnie już nie ma.
Nadzieja jest płomieniem który  migoce, ale nie gaśnie... 
Odpowiedz
(30-04-2025, 09:11)fruu napisał(a): Yasmina, podziel się fotkami. Gdzie tym razem? Ja jutro w Beskid Żywiecki na moją ukochaną chałupę ruszam z Sylwią i młodą. Bez prądu, bez gazu i bez bieżącej wody. Miodzio.
I znowu Sardynia Serce Jestem zakochana w niej po uszy i już chcę tam wracać. Tym razem wybraliśmy inne miejsca do obejrzenia, ale w przypadku jednego hotelu i przełęczy powtórzyliśmy pobyt. No i przede wszystkim wspaniały rejs jachtem po archipelagu La Maddalena, który organizuje nasza Polka. 7godz. rejsu z odwiedzaniem plaż dostępnych tylko od morza. A ponieważ było nas tylko 8 Polaków, więc ekipa była świetna. Najważniejsze, że dojechaliśmy i wróciliśmy szczęśliwie, przejazd przez Alpy w obie strony w pełnym słońcu, co zdarzyło nam się po raz drugi w ciągu 6 lat, no i 3850km przejechane Uśmiech
================================================
Tak nas ugoszczono na jachcie Duży uśmiech

[Obrazek: IMG-20250513-WA0036.jpg]

[Obrazek: IMG-20250513-WA0014.jpg]

A to Golfo Aranci,w oddali już czeka na nas prom

[Obrazek: 20250509-175142.jpg]
Odpowiedz
Yasmina ale pięknie i chyba pogoda Wam dopisała?
Po tych Twoich zdjęciach też zaczęłam planować już urlop. Niby chciałam oszczędności w tym roku zostawić na coś innego ale z drugiej strony "lepiej być niż mieć" Uśmiech

Akinom a może czas zmienić przychodnie ?
Odpowiedz
(19-05-2025, 12:06)Lusia98 napisał(a): Yasmina ale pięknie i chyba pogoda Wam dopisała?
Po tych Twoich zdjęciach też zaczęłam planować już urlop. Niby chciałam oszczędności w tym roku zostawić na coś innego ale z drugiej strony "lepiej być niż mieć" Uśmiech

Akinom a może czas zmienić przychodnie ?

Tylko za bardzo nie ma na co zmienić. Nie chcę mi się jeździć po Legnicy, Głogowie. No, ewentualnie Wałbrzych, ale za chętni za mocno nie są. Z resztą, na postać wtórnie postępująca jest jeden lek, muszą być aktywne zmiany, których ja nie mam i jest w cholerę skutków ubocznych i to dosyć poważnych.
Nadzieja jest płomieniem który  migoce, ale nie gaśnie... 
Odpowiedz
Dzisiaj w nocy pierwszy raz w życiu spadłam z łóżka. Nie wiem, jakim cudem. Zbudziłam się na podłodze, zawinieta w kołdrę jak w kokon i nie mogłam się wygrzebać .
Nadzieja jest płomieniem który  migoce, ale nie gaśnie... 
Odpowiedz
ojej Akinom :o jest ok? czy czujesz sie obolala? dobrze ze chociaz zawinieta w koldre bylas - to zawsze jakas amortyzacja.

Ja cos mam ostatnio tyle stresu ... niby sytuacje nie sa same w sobie stresujace, bo od nich nic nie zalezy ale jak czlowiek tyle w zyciu juz zniosl to kolejne 'poprzeczki' coraz bardziej go przerastaja. Caly czas chyba tesknie do siebie sprzed choroby.

Dzis zle spalam przez stres ... wzielam tabletke nasenna a i tak 1 w nocy, potem 2 w nocy i moze przed 3 zasnelam .... tak na 3 h.
Odpowiedz
Na szczęście i kołdra i sama z siebie mięciutka jestem. Nawet siniaków nie ma. Więc spoko.

Co do stresu, to długi czas nie mogłam spokojnie spać. Teraz się trochę poprawiło. Stres dalej jest, ale chyba zmęczenie materiału nastąpiło, bo trzy godziny na dobę snu to trochę mało.
Nadzieja jest płomieniem który  migoce, ale nie gaśnie... 
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 7 gości