Ocena wątku:
  • 10 głosów - średnia: 4.6
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Mój dzisiejszy nastroj
Uwielbiam. Jak to powiedział mój Partner, jestem mistrzem w przygotowaniu krewetek. Lubię je zrobić i lubię jeść. Najlepiej w sosie słodko ostrym.
Umysł przypomina żyzny ogród, którym trzeba się codziennie zajmować, aby kwitł. - A. de Mello
Odpowiedz
U mnie krewetki przygotowuje mąż. Ostatnio robimy smażone z szalotką, pepperoncini, sok z cytryny i duża ilość świeżej kolendry. Podawane oczywiście z makaronem spaghetti. Ale robimy też z cukinią bardzo drobno pokrojoną/przepis podpatrzony we Włoszech/ tylko te są posypane pietruszką.
Odpowiedz
Krewetki? Lubię, ale mam po nich problemy z żołądkiem, więc raczej unikam. W ogóle jestem typ człowieka co nie jest fanem Włochów i włoskiego jedzenia. Temperament i zwyczaje mają zupełnie nie w moim stylu i nigdy więcej do Włoch nie planuję jechać. Właśnie od wizyty we Włoszech dochodzę do wniosku, że nie przepadam za makaronami. Za to mam powinowactwo do ryżu i porządek japoński mi odpowiadał, więc planujemy wybrać się ponownie.

Natomiast fajne jest to, że każdemu pasuje co innego i tak jak ja unikam Włoch to jest wielu fanów zakochanych w tym kraju. Na co dzień jednak cieszę się z Polski. U nas też jest pięknie, uwielbiam polskie morze nawet jak nie da się przewidzieć pogody. Polskie Tatry też piękne, ale gór unikam, bo od zawsze były to dla mnie bardzo męczące wyprawy. Mazur też unikam, bo najbardziej przeszkadzają mi komary. Jak to się człowiekowi zmienia, jako dzieciak (tak do 24 roku życia) mało co mi przeszkadzało, a z roku na rok przeszkadza mi coraz więcej.
Odpowiedz
Ja krewetki uwielbiam i teraz w wielkim poście jadłam codziennie . Makaronów i pizzy nie lubię pewnie dlatego że czuje się po tym do niczego (jak mi cukier skoczy, a coś czuję że wiele lat mogłam mieć insulin oporność). Na święta też nie lubię jeść aż tyle i siedzenia przy stole ale co zrobić...
Włochy lubię, Hiszpania jest bliższa memu sercu. Grecję też uwielbiam choć tam trochę rozgardiasz jak dla mnie
Konga to chyba każdy tak ma w życiu że jako dziecko wszytko obojętne, spontanicznie jest. Ja tak miałam do 30stki na pewno, teraz strasznie nie lubię pomysłów dzikich i takiej nieprzewidywalnosci. No nic. To chyba wiek albo SM. Któż to wie
Odpowiedz
Kinga, bo polskie morze jest super. Mamy piękne plaże. Już od szwedzkiej strony nie jest takie fajne jak u nas, a wydawałoby się, że to ten sam Bałtyk. Góry są fajne, ale jak się nie może po nich chodzić, to już nie jest to.
Nadzieja jest płomieniem który  migoce, ale nie gaśnie... 
Odpowiedz
mnie coś od mięsa odrzuciło - nie wiem czym to jest wywołane ale mimo że ograniczałam od ok. 12 lat jego spożycie to miewałam ochotę a teraz kompletnie nie. Finalnie z braku pomysłów na obiad zjem raz na 2 tygodnie mięso z kurczaka ale tak bardziej 'na siłę' więc Akinom w końcu Ciebie rozumiem bo pisałaś już nie raz że Ciebie od mięsa odrzuca. Yasmina super że o krewetkach przypomniałaś bo już z 3 lata na pewno nie kupowałam. Zwsze jadałam na myśle smażone z czosnkiem i chyba pietruszką jak dobrze pamiętam.

U mnie poza tym ok - chcę zacząć truchtać teraz jak pogoda się już polepsza. SM bardzo stabilnie choć ostatnio miałam ból gałek ocznych dzień przed okresem. Mimo, że w nowej pracy nadal jest źle to przebywanie tam ma swoje plusy bo nie myslę o chorobie.

Z mężem na razie mamy zaplanowany urlop w Paryżu a potem zobaczymy. Może Rzym, bo tam jeszcze nie byliśmy a jednak wybierać chcę destynacje z łatwym i krótkim dojazdem/lotem. Nie mam coś ochoty na długie podróże. Zmęczona coś jestem tak ogólnie 'w głębi'.

Konga współczuję straty i tak bardzo rozumiem Twój ból. U mnie już mija powoli 4 lata od odejścia mojego psa a nadal codziennie o nim myślę i za nim tęsknię.
Odpowiedz
Za 2 tygodnie wracam do pracy. Poszli mi na rękę i będę pracowała tylko na drugie zmiany, ale tylko do września (Iga dostała się do żłobka). Zostałam trochę zdegradowana (w sumie na moją korzyść), teraz będę w sprzedaży, w laboratorium zostaje ten chłopak którego zatrudnili. Dla mnie plus bo nie będę musiała dźwigać i siedzieć w kurzu. Minus to taki, że lubiłam ta prace. Mogłam sobie wyjść na powietrze kiedy chciałam, nikt mnie nie kontrolował. Chciałam iść na zakład to sobie szłam . Teraz będę trochę kontrolowana, zmienił się system i muszę przejść szybkie szkolenie i zapewne koleżanki będą mnie obserwowały. Trudno, takie życie. Zawsze są plusy i minusy. Zobaczymy jak to będzie.

Będę pracowała 6 godzin. Boję się tylko wieczorów. Iga jest nauczona usypiać przy cycu, a cyca nie będzie. Wczoraj próbowaliśmy z butelką, i moim mlekiem, schowałam się do łazienki ale to nic nie dało. Będziemy trenować, a w razie czego to musimy ją przestawić, że będzie chodziła spać później, jak wrócę z pracy czyli ok 21:45.

Boję się ale jestem też szczęśliwa, że wracam. Jakiś to się ułoży. Na dodatek za miesiąc się przeprowadzamy. Już się do tego przygotowuje, przynajmniej ja. Partner na wszystko ma czas.
Umysł przypomina żyzny ogród, którym trzeba się codziennie zajmować, aby kwitł. - A. de Mello
Odpowiedz
O matko wieki mnie tu nie było.
Super Bubka. Powodzenia życzę. Myślę że nowe stanowisko też będzie fajne. No i będziecie mogli podzielić się z partnerem opieka. Mój mąż też ostatnio został z dziećmi i wcielił się w kure domowa i całkiem dobrze mu to poszło Uśmiech.
Dawno mnie tu nie było i na nic nie mam czasu. Trochę miałam przygód po drodze. Dziś znów większy wydatek przez własną nieuwagę. Nie udało się hotelowi pobrać kasy z konta i musiałam dopłacić w rezultacie ponad 3 tys za kolejną rezerwacje - Super :/. Ja mam takie szczęście w życiu że coś czuję że nigdy bogata nie będę. Wiecznie wszędzie muszę dopłacać bo coś źle naklilam eh
Odpowiedz
Bubka to fajnie, jak można wrócić do pracy i jeszcze, jak w dobrych warunkach zapewnili Ci to. Zawsze to jakaś odmiana. Najwazniejsze, że jesteś zadowolona, a Iga na pewno powolutku się przyzwyczai. Na pewno będzie dobrze Uśmiech
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Lusia - hmm...rezerwacja hotelu...czyżby już wakacyjne plany?
-----------------------------------------------------------------------------------
A ja sobie siedzę w domu, koło mnie dwie wilczyce, Tolek/kot/ się najadł i pewnie poszedł na ustawkę Oczko Duży uśmiech  , piję Aperola i oglądam "Bez litości 3". Pan Mąż na wyjeździe. Dziś była taka piękna pogoda, sarny podchodzą mi pod ogrodzenie i mają kompletnie wyrąbane na szczekanie moich psów. Żurawie się drą i jeszcze chwila a dołączą żaby.

Acha, zamarzył mi się zielnik. Zakupiłam wszystko, zrobiłam rozsady, zakwitły i przesadziłam do doniczek. Nigdy więcej! Ręce uwalone, te sadzonki drobniutkie, chude korzonki, pakowałam jak leci do doniczek i teraz już nie wiem co gdzie wyrośnie. Spróbowałam i teraz już wiem...to nie dla mnie! Kupię gotowe sadzonki i też będzie dobrze Duży uśmiech

Nowy sposób wystawiania faktur opanowałam, myślałam, że będzie gorzej.

A w ogóle to mój starszy syn nie tylko, że się oświadczył to jeszcze kupili dom, jakiś nie cały kilometr ode mnie Duży uśmiech 
Przed domem rośnie ogromna magnolia, właśnie kwitnie. Ten dom to efekt kombinowania jak i gdzie zrobić wesele. Po wielu naradach stwierdzili /z moją małą podpowiedzią/, że lepiej najpierw kupić dom z ogromną działką i na niej zrobić wesele Duży uśmiech . A że się dziś częściowo przeprowadzali okazało się, że nie wzięli talerzy...no i matka pożyczyła Duży uśmiech .  Jutro będą pili kawę na tarasie... Adam Ferency kiedyś powiedział, że to nie chodzi o to, żeby rano się napić kawy, ale żeby pić tę kawę patrząc na las...
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Lusia, ze smutkiem stwierdzam, że wiele osób wieki tu nie było Smutny
Odpowiedz
O super Yasmina jak plany zaślubin i dom obok was. To i zaraz wnuki będą Uśmiech.
Może to i dobrze że nikt tu nie zagląda ? To by znaczyło że wszyscy zapomnieli że są chorzy na SM Duży uśmiech i tego się trzymajmy
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 34 gości