20-03-2018, 16:29
Samo parcie na pęcherz to jeszcze pikuś. Mi się zaczęło dziać coś "lepszego". Jak czułam, że muszę do toalety, musiało to się zadziac od razu, bo inaczej to jak u małego dziecka, po prostu leciało. Nie miałam na to w ogóle wpływu. Obciach jak diabli. Już się zaczynałam serio zastanawiać nad pieluchomajtkami. Tylko jakoś psychicznie nie mogłam się z tym pogodzić. Na szczęście moja pani neurolog przepisala mi tabletki, Ditropan. Biorę to już 3 tygodnie i odpukac, na razie pomaga. Nie poskałami się ani razu. Może to "to". Oby. Bo jakoś tak nie widzę siebie w pieluchach.

