07-04-2018, 14:31
Czesc ~hela
Wpadnę na wątek o ciąży bardzo chętnie bo lekarka powiedziała nie tylko, ze nie mogę brać w ciąży ile ze w nia nie zajdę przy innych lekach. Jestem i w kraju i w Norwegii. Moje życie jest wielka karuzelą^^ lekarka z Norwegii odradza mo powrót do kraju z racji dostępności leków na SM w Norwegii. Nie chciałam sie rozpisywać bardziej... nie bagatelizowałem pierwszego rzutu, ale jak powiedzieć mamie: słuchaj, mam zdrętwiała dłoń caaaaly czas, a pozniej posuwało sie dalej. Doszło do tego, ze zaczęłam pisać inaczej bo siła w rece osłabła, wtedy w końcu powiedziałam, ale lekarze zobaczyli jak pisze, mama przyniosła zeszyty, stwierdzili ze nic sie nie zmieniło. Cieżko przy tej chorobie na początku przekonać kogoś, ze cos sie dzieje, tym bardziej w wieku 17 lat... i na koniec... płakałam jedna noc po pstawieniu diagnozy i prawde powiedziawszy płacze do dzisiaj, uwielbiałam chodzić po gorach, kiedy byłam młodsza obiecałam sobie, ze wejdę na Rysy, pójdę na Orlą Perć, a dzisiaj zeby tak sie stało musiałabym wyjść z domu o 3 w nocy, zacząć wspinaczkę o 4 i mieć wyjątkowo cierpliwego przewodnika, dałabym radę, wiem o tym, ale raczej sie to nie spełni
Byłam w gorach w tamtym roku i w połowie drogi na Hale Gąsienicowa popłakałam sie, oczywiście weszłam, ale lekko nie bylo. Nie jestem przyzwyczajona do tej chchoroby jeszcze, a wydaje mi sie, ze należę do grona „szczęściarzy” z łagodnym przebiegiem sm... Pozdrawiam
Wpadnę na wątek o ciąży bardzo chętnie bo lekarka powiedziała nie tylko, ze nie mogę brać w ciąży ile ze w nia nie zajdę przy innych lekach. Jestem i w kraju i w Norwegii. Moje życie jest wielka karuzelą^^ lekarka z Norwegii odradza mo powrót do kraju z racji dostępności leków na SM w Norwegii. Nie chciałam sie rozpisywać bardziej... nie bagatelizowałem pierwszego rzutu, ale jak powiedzieć mamie: słuchaj, mam zdrętwiała dłoń caaaaly czas, a pozniej posuwało sie dalej. Doszło do tego, ze zaczęłam pisać inaczej bo siła w rece osłabła, wtedy w końcu powiedziałam, ale lekarze zobaczyli jak pisze, mama przyniosła zeszyty, stwierdzili ze nic sie nie zmieniło. Cieżko przy tej chorobie na początku przekonać kogoś, ze cos sie dzieje, tym bardziej w wieku 17 lat... i na koniec... płakałam jedna noc po pstawieniu diagnozy i prawde powiedziawszy płacze do dzisiaj, uwielbiałam chodzić po gorach, kiedy byłam młodsza obiecałam sobie, ze wejdę na Rysy, pójdę na Orlą Perć, a dzisiaj zeby tak sie stało musiałabym wyjść z domu o 3 w nocy, zacząć wspinaczkę o 4 i mieć wyjątkowo cierpliwego przewodnika, dałabym radę, wiem o tym, ale raczej sie to nie spełni
Byłam w gorach w tamtym roku i w połowie drogi na Hale Gąsienicowa popłakałam sie, oczywiście weszłam, ale lekko nie bylo. Nie jestem przyzwyczajona do tej chchoroby jeszcze, a wydaje mi sie, ze należę do grona „szczęściarzy” z łagodnym przebiegiem sm... Pozdrawiam

