25-10-2018, 18:32
Witaj Sylwia,
z tymi lekami podskórnymi to jakaś kompletna bzdura. Pewnie to był taki skrót myślowy lekarki, że możesz brać podskórne, bo tylko takie z leków I linii u siebie mają. Jeszcze jeden powód, żeby zmienić ośrodek, w którym się leczysz.
Ja brałam Copaxone przez 5 lat i go sobie chwaliłam. Ból po zastrzyku (a zwykle i w trakcie), zgrubienia i opuchnięcia po iniekcjach też przerabiałam. Ja wyznaczyłam sobie po 6 pół w 8 miejscach (ramiona, uda, pośladki i obie strony brzucha). Robiłam zawsze po koeli w każde miejsce (lewe ramię, lewa strona brzucha, lewe udo itd.) w polu maksymalnie oddalonym od pozostałych. W ten sposób Każde pole było więc kłute co parę tygodni i miało szansę na wygojenie się. Ten system bardzo mi się sprawdzał.
Ale i tak myślę, że w Twoim przypadku należy rozważyć przede wszystkim zmianę ośrodka.
z tymi lekami podskórnymi to jakaś kompletna bzdura. Pewnie to był taki skrót myślowy lekarki, że możesz brać podskórne, bo tylko takie z leków I linii u siebie mają. Jeszcze jeden powód, żeby zmienić ośrodek, w którym się leczysz.
Ja brałam Copaxone przez 5 lat i go sobie chwaliłam. Ból po zastrzyku (a zwykle i w trakcie), zgrubienia i opuchnięcia po iniekcjach też przerabiałam. Ja wyznaczyłam sobie po 6 pół w 8 miejscach (ramiona, uda, pośladki i obie strony brzucha). Robiłam zawsze po koeli w każde miejsce (lewe ramię, lewa strona brzucha, lewe udo itd.) w polu maksymalnie oddalonym od pozostałych. W ten sposób Każde pole było więc kłute co parę tygodni i miało szansę na wygojenie się. Ten system bardzo mi się sprawdzał.
Ale i tak myślę, że w Twoim przypadku należy rozważyć przede wszystkim zmianę ośrodka.

