(09-02-2019, 22:56)asia_mys napisał(a): Witam.Ostatnio byłam u kardiologa i Pani dr, gdy usłyszała że choruję na SM, uświadomiła mi że SM i leki (avonex) mogą źle wpłynąć także na moje serce, itp. Stwierdziła że ECHO SERCA muszę robić kontrolne raz do roku. Zdziwiona była, że jeszcze go nie miałam. Wyszło mi, że jedna komora mi się nie domyka (Ale taki mój widocznie urok). Zrobiła mi także usg nerek wątroby i woreczka żółciowego. Wyszło że mam dość duży kamień w woreczku.
SM to widocznie za mało dla mnie, więc życie pokazuje mi że jeszcze mogę więcej znieść. Ciekawe co jeszcze??? Wizyta u kardiologa prywatnie. Bo na NFZ nie wiadomo na kiedy bym się dostała (A bałam się bo bardzo często kłuje mnie w okolicy serca- A okazało się że to ten kamień tak mi dokucza). Diagnoza SM nie znaczy, że życie się jakoś zatrzymało, skończyło (Ja po diagnozie tak myślałam). Ono trwa nadal. Mi to pokazało z kolejnymi chorobami z którymi muszę walczyć
Nie wolno się poddawać, trzeba cały czas walczyć. Żyć dniem dzisiejszym. Ja się tego na razie uczę. Pozdrawiam ciepło.
Kamica żółciowa to jeszcze nie jest koniec świata

Ja miałam usunięty pęcherzyk żółciowy w wieku bodajże... 25 lat. Kilka dni i po krzyku. Paradoksalnie, duże kamienie mogą nie dawać tak dokuczliwych objawów jak te drobne. Moje kolki żółciowe (na przykład po jajkach z majonezem, albo pizzy z serem) wyglądała tak, że zwijałam się przez dwa dni z bólu i wymiotowałam.
Niestety to, że mamy SM nie oznacza, że wyczerpaliśmy już limit chorób na resztę życia, a leczenie czy sam przebieg choroby może nas narazić na dodatkowe schorzenia. Z drugiej strony, jesteśmy pod znacznie baczniejszą opieką medyczną, mamy regularnie wykonywane badania i już z przyzwyczajenia wsłuchujemy się w sygnały, które nam wysyła ciało. Więc to stawia nas w korzystnej sytuacji jeśli chodzi o szybkość diagnozy

Trzeba szukać pozytywów każdej sytuacji.
(11-02-2019, 08:09)mufa napisał(a): Ja co by mi się nie przytrafiło to i tak zawsze mówię że są inni którzy mają gorzej
Dokładnie tak. Myślę w ten sam sposób.
Chociażby fakt, że mam dostęp do leczenia i nie muszę płacić za nie bajońskich pieniędzy. Że to jednak nie jest najgorsza choroba świata.


Nie wolno się poddawać, trzeba cały czas walczyć. Żyć dniem dzisiejszym. Ja się tego na razie uczę. Pozdrawiam ciepło.