13-10-2016, 12:23
To i ja się dołączę. Witaj Areliee 
Dawno, dawno temu, w odległej galak... A nie! To nie ta bajka. No więc, wiele lat temu zaczął mi się psuć wzrok. I okuliści opowiadali mi różne farmazony o zmętnieniu, zwyrodnieniu plamki i takich tam. Tylko nikt nie zauważył, że to nerw wzrokowy daje znać, że MS nadchodzi. To wyszło dopiero później, przy innej okazji. No i od tej pory żyję sobie jak tylko można najlepiej. To akurat długa i nudna historia.
Co do partnerów. Moja partnerka związała się ze mną wiedząc od samego początku, czemu ze mną coś nie tego. Nie wystraszyła się, nie uciekała od problemu. A życie wygląda tak, że oboje, nawzajem się wspieramy. Ona też ma swoje bitwy do stoczenia, tylko innego rodzaju. To wsparcie i zaangażowanie działają w obie strony. W różnych formach i natężeniu, ale zawsze w obie. I wychodzi to tak naturalnie, że inni często nawet nie dostrzegają tego, że właśnie jedno podparło to drugie.

Dawno, dawno temu, w odległej galak... A nie! To nie ta bajka. No więc, wiele lat temu zaczął mi się psuć wzrok. I okuliści opowiadali mi różne farmazony o zmętnieniu, zwyrodnieniu plamki i takich tam. Tylko nikt nie zauważył, że to nerw wzrokowy daje znać, że MS nadchodzi. To wyszło dopiero później, przy innej okazji. No i od tej pory żyję sobie jak tylko można najlepiej. To akurat długa i nudna historia.
Co do partnerów. Moja partnerka związała się ze mną wiedząc od samego początku, czemu ze mną coś nie tego. Nie wystraszyła się, nie uciekała od problemu. A życie wygląda tak, że oboje, nawzajem się wspieramy. Ona też ma swoje bitwy do stoczenia, tylko innego rodzaju. To wsparcie i zaangażowanie działają w obie strony. W różnych formach i natężeniu, ale zawsze w obie. I wychodzi to tak naturalnie, że inni często nawet nie dostrzegają tego, że właśnie jedno podparło to drugie.

