20-10-2016, 21:23
(20-10-2016, 20:18)belanna napisał(a): Witaj EwelinoWitaj belanno![]()
Też biorę Copaxone i mam wrażenie, że co do tych zastrzyków to jest tyle odczuć, ilu pacjentów. Ja robię zastrzyki bez wstrzykiwacza. Przy czym "robię" to nieścisłe określenie, bo robi mi je mąż albo mama, kiedy jestem u rodziców. Sama zrobiłam kilka razy, ale nie lubię tego. Te zastrzyki niestety bolą mnie podczas wstrzykiwania, więc czasem proszę wykonującego, żeby przerwał na moment wstrzykiwanie, wstrzykiwacza nie poproszę, a sama pewnie bym spanikowała i tyle by było. Przez kilka dni w miejscu wstrzyknięcia jest zwykle bolący i swędzący guzek, ale do tego się już przyzwyczaiłam. Ja najgorzej znosiłam zastrzyki w rękę i kiedy tylko zmieniono Copaxone na 3x w tygodniu, to po pierwsze zaprzestałam w ogóle wkłuć w rękę. Tak się miło złożyło, że w poniedziałek jest zawsze pośladek, w środę brzuch, a w piątek udo, a w kolejnym tygodniu to samo, tylko po drugiej stronie ciała. Akurat trzy miejsca na trzy dni tygodnia. Może więc odpuść sobie te uda, jeśli te miejsca są bardziej bolesne, i przejdź na podobny system?
)) Pomysł w sumie bardzo dobry, ale zanim go wdrożę w życie to muszę zacząć chyba bardzo intensywnie gimnastykować się, żeby móc tak się wygiąć aby sobie z nimi (zastrzykami) poradzić
Mieszkam sama i niestety nie mam nikogo, kto mógłby mi zrobić zastrzyk w pośladek czy też rękę.....w tej kwestii jestem zdana sama na siebie. Chyba muszę zacząć się mocno rozglądać wokół siebie ;
A tak na serio to mam nadzieję, że to są przejściowe zawirowania (biorę Copaxone od 2 mies.), później już będzie ok. I taka ciekawostka...po prawie każdym zastrzyku (uda, brzuch) powiększają mi się i bolą węzły chłonne w pachwinach - czasami rosną do wielkości śliwki ;(

