23-06-2019, 21:30
(22-06-2019, 10:35)Chmurka napisał(a): Cześć wszystkim,
Dawno tutaj nie zaglądałam. W moim życiu bardzo dużo się ostatnio działo, miałam chłopaka z którym byłam przed diagnozą i po diagnozie bardzo długo, okazało się że myślał o rozstaniu jeszcze zanim zachorowałam, czyli przez kilka lat mnie okłamywał.. został ze mną bo byłoby świństwem gdyby mnie wtedy zostawił.. tak powiedział. Straciłam z nim mnóstwo czasu, ale podobno nic nie dzieje się bez powodu... Już z nim mieszkałam w jego miejscowości, bardzo daleko od mojego domu rodzinnego, ale o ślubie cisza, mieliśmy burzliwe momenty, raz się rozstaliśmy potem do siebie wróciliśmy i nadszedł czas że nagle stał się zupełnie inny, obcy jakiś, przestało mu zależeć, przestaliśmy spędzać ze sobą czas, on milczał, odkryłam że zaczął pisać z inną dziewczyną i jej więcej wyznał niż mi, rozstaliśmy się w końcu definitywnie... Byłam załamana, zła, w końcu się ogarnęłam...
Wróciłam do domu rodzinnego, znalazłam pracę i zaczęłam się z kimś spotykać, nadszedł czas że powiedziałam mu o swojej chorobie. Jak zareagował? Przytulił mnie. Rozmawialiśmy trochę ostatnio o jego wątpliwościach. Bardzo go lubię, ale nie wiem co będzie dalej... Udało mi się znaleźć pracę, także nie będę miała przerwy w życiu zawodowym, ale myślę też o rodzinie i o dzieciach.. a czas leci... Nie chcę nikogo obciążać swoją chorobą ale też nie chcę rezygnować z normalnego życia przez SM... Czasami się pocieszam że nie jest źle, przecież żyję! Zawsze mogło być gorzej. Tylko nie mogę się poddawać... A życie jest bardzo nieprzewidywalne.. Wszyscy naokoło tylko mówią, jesteś mądra, młoda i ładna, będzie dobrze..
Chmurką, jak nie Ty to kto ma dać radę? No pewnie, że wszystko będzie dobrze. Głównie dla tego, że czasami popełnisz błędzik to tu, to tam... Ale się nie poddasz ?

