(26-06-2019, 20:12)agica napisał(a): Moja diagnostyka trwała dwa lata, cztery MRI, dwa TK, kilka prześwietleń i usg. Od dr do profesora. Po drodze psychiatra, kardiolog i kilku neurologów. Teraz już wiem, że ani stopień ani koszt wizyty nic nie jest wart jeśli nie trafimy na lekarza, który ma doświadczenie w SM i prawidło odczyta mri, a nie sugeruje się opisem radiologia
Dwa lata, 4 mri? O Jezusie! Ja nie wiem czy psychicznie bym podołała. Współczuję i podziwiam Twoją determinację. A czemu aż 4 rezonansy? Nie było zmian ale miałaś rzut i po rzucie pojawiły się zmiany dopiero po czasie? Na czym polegała trudność w diagnozie u Ciebie? Jak to wszystko właściwie dziala? W sensie trafność lub brak trafnosci diagnozy? Pytam bo mimo że wiem iż sm daje wiele różnych objawów u różnych osób, nie do końca rozumiem dlaczego tak trudno tę chorobę właściwie zdiagnozować. Jeśli miałabyś chwilę i zechciała dokładniej opisać swój przypadek, od początku do momentu właściwej diagnozy byłabym niewyobrażalnie wdzięczna.

