12-12-2016, 14:17
Dziękuję za odpowiedź. Widziałam liczbę, zanim edytowałeś post. Rozumiem Twoją troskę o samopoczucie czytających... Należy jednak pamiętać, że medycyna zrobiła ogromny krok na przód od wspomnianego 1981 roku. Nie tylko jeśli chodzi o leczenie, ale i... diagnostykę. W dobie powszechnie dostępnego i - mimo wszystko - stosunkowo taniego badania rezonansem magnetycznym, często stwardnienie rozsiane wykrywane jest gdy nie daje żadnych lub prawie żadnych objawach. Sądzę, że w latach 70. i 80. częściej diagnozowano SM w poważniejszych stadiach. A to przecież nie bez znaczenia jeśli chodzi o rokowania.
Nie wspominając o tym, że książka wydana w roku 1981 bazowała pewnie na danych od lat 50 czy 60. A od tamtego czasu - medycyna poczyniła nie tyle wielki krok, co w wielu dziedzinach zmieniła się o 180 stopni.
Może napiszesz coś więcej o swoim leczeniu? Trzymanie choroby w ryzach przez tyle lat na pewno zainteresuje wiele osób. Czy przez wszystkie lata się czymś leczyłeś, czy miałeś przerwy? Czy poza lekami pomagałeś sobie np rehabilitacją?
Pozdrawiam!
Nie wspominając o tym, że książka wydana w roku 1981 bazowała pewnie na danych od lat 50 czy 60. A od tamtego czasu - medycyna poczyniła nie tyle wielki krok, co w wielu dziedzinach zmieniła się o 180 stopni.
Może napiszesz coś więcej o swoim leczeniu? Trzymanie choroby w ryzach przez tyle lat na pewno zainteresuje wiele osób. Czy przez wszystkie lata się czymś leczyłeś, czy miałeś przerwy? Czy poza lekami pomagałeś sobie np rehabilitacją?
Pozdrawiam!

