15-12-2016, 12:48
Naprawdę pozytywna historia leczenia i - jak napisał Piotr - świetne Twoje podejście, które warto naśladować.
Masz racje, to my mamy SM, a nie SM ma nas!
Oczywiście to, co napisałeś w kontekście pytania Reni jest prawdą. Stwardnienie rozsiane przebiega bardzo różnie, różne leki jednym pomagają, dla stanu innych są obojętne, a jeszcze innym - niemalże szkodzą. Nie można więc iść śladem tego, co działa na kogoś innego, kopiować 1:1 bez odniesienia do władnych objawów, reakcji organizmu, wyników badań, zaleceń lekarzy itp. Ale czasem doświadczenia (zarówno te złe, jak i dobre) innych pacjentów - pomagają zobaczyć w innym świetle własne leczenie. Czasem łatwiej pogodzić się, z jakimiś skutkami ubocznymi, bo "inni też je mają, a jednak nie rezygnują" a czasem zauważyć na podstawie czyjejś historii, że "jednak te moje objawy są zbyt niepokojące, warto skonsultować to z lekarzem". Oczywiście to ogromny skrót myślowy.
Wydaje mi się, że warto opowiadać o własnych doświadczeniach. Ale z drugiej strony - czytając (czy też słuchając) historii innych - podchodzić do nich z odpowiednim dystansem, pamiętając o tym, co napisałeś - że u każdego SM przebiega inaczej i tyle jest jego przebiegów, ilu chorych.
Masz racje, to my mamy SM, a nie SM ma nas!Oczywiście to, co napisałeś w kontekście pytania Reni jest prawdą. Stwardnienie rozsiane przebiega bardzo różnie, różne leki jednym pomagają, dla stanu innych są obojętne, a jeszcze innym - niemalże szkodzą. Nie można więc iść śladem tego, co działa na kogoś innego, kopiować 1:1 bez odniesienia do władnych objawów, reakcji organizmu, wyników badań, zaleceń lekarzy itp. Ale czasem doświadczenia (zarówno te złe, jak i dobre) innych pacjentów - pomagają zobaczyć w innym świetle własne leczenie. Czasem łatwiej pogodzić się, z jakimiś skutkami ubocznymi, bo "inni też je mają, a jednak nie rezygnują" a czasem zauważyć na podstawie czyjejś historii, że "jednak te moje objawy są zbyt niepokojące, warto skonsultować to z lekarzem". Oczywiście to ogromny skrót myślowy.
Wydaje mi się, że warto opowiadać o własnych doświadczeniach. Ale z drugiej strony - czytając (czy też słuchając) historii innych - podchodzić do nich z odpowiednim dystansem, pamiętając o tym, co napisałeś - że u każdego SM przebiega inaczej i tyle jest jego przebiegów, ilu chorych.

