Dzięki Wam jakoś przetrwałam... Wczoraj był pierwszy zastrzyk. Tabletki pomogły i ze skutkami ubocznymi było raczej ok. Trochę bałam się samego zastrzyku, bo mam problem z igłami -boję się ich od kiedy pamiętam. Ale jakoś poszło. Teraz obawiam się jak to będzie jutro, bez nadzorującej pielęgniarki. Czy nie spanikuje z tą igła. Od dzieciństwa bałam się nawet zwykłego pobrania krwi, że mi ktoś uszkodzi żyłę i dostanę krwotoku.Na szczęście w naszych zastrzykach igła obiektywnie jest mała, więc może jakoś zapanuje nad swoimi strachami... Chociaż dziś robiąc zastrzyk też najbardziej (o wile mocniej niż skutków ubocznych) się bałam,że ta igła trafi w żyłę albo w nerw. Albo że mam za mało tłuszczyku (jestem bardzo szczupła) i że to wszystko przez to pójdzie nie tak. No ale jakoś było, więc może jutro też będzie.
|
Rebif
|
|
« Starszy wątek | Nowszy wątek »
|
| Wiadomości w tym wątku |
|
RE: Rebif - przez pac - 30-04-2016, 23:45
|
Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

