02-12-2020, 19:25
Nie miałam problemu z poinformowaniem o mojej chorobie. Najpierw mąż i synowie i oni właśnie wpadli w panikę. Potem rodzice, moi pracownicy, znajomi, szczególnie Ci, z którymi jeździmy na zloty motocyklowe, żeby nie byli zdziwieni, że np. nie mam siły iść na długi spacer. Ale ponieważ sama żartuję z sm to wszyscy to zupełnie normalnie przyjęli. Kiedyś powiedziałam, że jak wyląduję na wózku to mi kitkę przyczepią, oblepią trupimi czachami, przywiążą wózek do motoru i tak będę podróżować.

