08-12-2020, 17:55
U mnie początkowo wiedzieli tylko domownicy, narzeczony i najbliżsi znajomi. Przed resztą chciałam to ukryć za wszelką cenę. Jednak z czasem moje myślenie i podejście do choroby się zmieniło. Nie mam już problemu porozmawiać na ten temat. Myślę, że jeśli ktoś jest na to gotowy, warto rozmawiać z innymi, bo wiele osób o SM ma wyobrażenie, że jest to zawsze skazanie na wózek. Wielu znajomych, było w szoku, bo przecież po mnie nic nie widać, jestem taka jak wcześniej, więc jak mogę być chora?

