15-03-2021, 18:20
Ja sobie zafundowalam wczoraj mały pożar. Odpalam piekarnik i jakimś cudem big zapałka wpadła mi do szuflady pod piekarnikiem. Patrzę na gaz a on jakis taki dziwny, pomarańczowy kolor ma. Najpierw pomyślałam, że znowu dodają coś do gazu. Wyłączyłam go, a w środku dalej się pali. Otworzyłam szufladę, a tu żywy ogień- zapaliły się kuchenne rękawice. Zamiast to zacząć gasinsć to zamknęłam szufladę zadowolona z siebie. Z moim łbem na poważnie coś się dzieje. Ta reakcja była idiotyczna przecież. Dobrze, że zaczęło śmierdzieć, to mąż wpadł do kuchni i to zgasił.
Nadzieja jest płomieniem który migoce, ale nie gaśnie...

